Rosnące polowanie na pozaziemskie artefakty: od spekulacji do poważnej nauki

26

Przez dziesięciolecia pomysł odkrycia fizycznych pozostałości obcych cywilizacji – porzuconych statków kosmicznych, porzuconych sond czy niewyjaśnionych materiałów – był przedmiotem zarówno science fiction, jak i poważnych badań naukowych. Niedawne przełomy w identyfikacji obiektów międzygwiazdowych tworzących nasz Układ Słoneczny przeniosły tę możliwość ze sfery spekulacji do konkretnego obszaru badań, wywołując debatę na temat tego, jak najlepiej szukać tych „technosygnałów” i co zrobić, jeśli je znajdziemy.

Powstanie obiektów międzygwiezdnych i poszukiwanie obcych technologii

Pierwsi potwierdzeni międzygwiezdni goście, 1I/‚Oumuamua (2017), 2I/Borisov (2019) i 3I/ATLAS (2025), stanowili ważny punkt wyjścia. Chociaż obecny konsensus naukowy faworyzuje naturalne wyjaśnienia tych obiektów, ich istnienie dowodzi, że materiały z innych układów gwiezdnych naprawdę przedostają się do naszego Układu Słonecznego. Rzeczywistość ta wzbudziła nowe zainteresowanie poszukiwaniem artefaktów pozaziemskich (SETA), podzbiorem szerszego poszukiwania inteligencji pozaziemskiej (SETI).

Naukowcy aktywnie opracowują metody identyfikacji anomalnych obiektów wśród tych międzygwiezdnych podróżników. Wiąże się to z ponownym zbadaniem dziesięcioleci archiwów astronomicznych i poszukiwaniem niewyjaśnionych przejściowych zjawisk na historycznych obrazach nieba. Beatriz Villarroel, która kieruje projektem Vanishing & Appearing Sources podczas stulecia obserwacji (VASCO), odkryła niewyjaśnione „sztuczne” sygnały na zdjęciach wykonanych przed erą kosmiczną, co sugeruje, że artefakty, które mogły zostać przeoczone, są już obecne w naszym Układzie Słonecznym.

Problemy z wykrywaniem i weryfikacją

Poszukiwania napotykają duże trudności. Odróżnienie artefaktów obcych od zjawisk naturalnych, błędów instrumentalnych, a nawet ludzkich śmieci kosmicznych jest trudne. Niektórzy naukowcy, na przykład Avi Loeb z Harvard Galileo Project, interpretują pewne obiekty międzygwiazdowe jako potencjalne technosygnatury, co pozostaje kontrowersyjne. Inni sugerują, że piętno wokół badań SETA utrudnia postęp, a federalne agencje kosmiczne niechętnie finansowają misje poświęcone takim spekulatywnym poszukiwaniom.

Pomimo sceptycyzmu społeczność naukowa uznaje potrzebę stosowania rygorystycznych metod. Naukowcy ustalają kryteria identyfikacji obiektów stworzonych przez człowieka na podstawie nietypowych materiałów, trajektorii, a nawet sygnałów komunikacyjnych. Oczekuje się, że przyszłe Obserwatorium Very K. Rubin, które rozpocznie działalność w 2025 r., dostarczy wielu nowych danych do tych poszukiwań.

Co się stanie, jeśli coś znajdziemy?

Odkrycie potwierdzonego artefaktu obcych postawi trudne pytania. Czy podejście do niego jest bezpieczne? Czy aktywna sonda może stanowić zagrożenie? Nawet obojętne śmieci niosą ze sobą ryzyko zanieczyszczenia lub nieznanych właściwości. Oprócz wyzwań technicznych, konsekwencje geopolityczne i społeczne będą głębokie. Michael Bohlander, przewodniczący globalnego prawa i polityki SETI na Uniwersytecie w Durham, ostrzega przed możliwością wywołania masowej paniki i histerii, a także koniecznością współpracy międzynarodowej.

Wielu naukowców wierzy jednak, że takie odkrycie ostatecznie zjednoczy badaczy na całym świecie. Adam Frank, astrofizyk z Uniwersytetu w Rochester, przewiduje, że odkrycie niezbitych dowodów na istnienie technologii pozaziemskiej będzie „największym wydarzeniem w historii ludzkości”.

Poszukiwanie artefaktów obcych nie jest już zajęciem marginalnym. W miarę jak obiekty międzygwiezdne stają się coraz częstszymi celami obserwacji i udoskonalane są metody wykrywania, możliwość znalezienia dowodów na przeszłą lub obecną aktywność pozaziemską staje się coraz bardziej realistyczna. Rozpoczęła się era eksploracji międzygwiezdnej, a wraz z nią kusząca perspektywa odkrycia dawno zaginionych pozostałości cywilizacji innych niż nasza.