Arena, która gryzie asystentów: jak Madison Square Garden zakazuje prawnikom bronienia funkcjonariuszy policji

9

John Scala właśnie został zbanowany.

Ponownie. Albo, ściślej, nigdy nie został zaproszony. Przynajmniej to się więcej nie powtórzy.

Okazja jest przewidywalna i niemal staromodna. The Rock pozwał Madison Square Garden (MSG) w imieniu klienta, funkcjonariusza policji Nowego Jorku, który odniósł obrażenia podczas pełnienia służby w budynku. Dla Jamesa Dolana, człowieka, który rządzi Ogrodem żelazną pięścią i wyrafinowanym systemem rozpoznawania twarzy, nie jest to spór prawny. To jest zaproszenie do cofnięcia dostępu.

Od wielu lat strategia ta jest wyraźnie okrutna. Spór z jednym prawnikiem? Zakazać całej firmy. Spór z jednym klientem? Zablokuj wszystkie witryny kontrolowane przez Dolana.

„Wszystkie bilety do obiektów MSG” – stwierdzono bezpośrednio w liście do The Rock – „są niniejszym anulowane”.

Pismo dotarło 30 kwietnia. Jest to dowód na to, że czarna lista stale się powiększa, napędzana inwigilacją biometryczną, która działa poza normalnymi zasadami miasta, w którym się znajduje.

Panuje tu dziwne napięcie. NYPD chroni miasto. Garden płaci tym samym funkcjonariuszom policji, aby pełnili funkcję dodatkowych sił bezpieczeństwa (bezpłatne – czekaj, płatne – szczegóły). To pętla, która zaciska się coraz mocniej, aż coś pęknie. W zeszłym miesiącu magazyn WIRED poinformował, że system bezpieczeństwa Garden działał zasadniczo jak nieautoryzowana sieć nadzoru na środkowym Manhattanie. Departament Policji Nowego Jorku (NYPD) nie wydał na to sankcji. Żadne dane nie zostały przesłane. Ale fotografie? Byli w systemie.

Burmistrz Zorhan Mamdani nazwał rozwój prywatnego nadzoru „głęboko niepokojącym”. Prokurator generalna Letitia James ostrzegła, że ​​nowojorczycy nie potrzebują kolejnych naruszeń przepisów dotyczących koncertów.

A jednak.

W lutym 2025 roku Garden zatrudnił dwóch funkcjonariuszy NYPD do obsługi tłumu na meczu bokserskim w wadze lekkiej w Hulu Theatre. Uważano, że potrzebnych jest osiem osób. Pojawiło się dwóch. Jednym z nich jest John Prybyszewski, weteran z siedmioletnim stażem i głęboko związany z prefekturą Staaten Island. Trafił tam, bo potrzebował dodatkowych pieniędzy. Bo to jego praca.

To, co wydarzyło się później, brzmi jak chaos udający rozrywkę.

Lill Tjay, raper, którego otoczenie ma zwyczaj eskalacji sytuacji, najwyraźniej splunął w twarz ochroniarzowi, który próbował zagrodzić mu drogę na ring. Zaczął się chaos. Na nagraniu widać bójkę przy ringu. Pribyshevsky znalazł się na podłodze, przygnieciony przez tłum ludzi. Wyszedł z poważnymi obrażeniami kręgosłupa szyjnego i lędźwiowego. Niektóre z nich są nieodwracalne.

Obwinia Lil Tjaya. Obwinia Ogród za niedobory personelu na wydarzenie, pozostawiając je otwarte i samotne, gdy tłum stał się niesforny. Dlatego The Rock złożył pozew w lutym tego roku. Twierdził, że zaniedbania operacyjne doprowadziły do ​​cierpienia jego klienta. To jest bezpośredni argument. To nie wymaga odwagi. Ale oto jesteśmy.

Czy Garden odpowiedział na prośbę WIRED o komentarz? Nie. Zespół Lilli Tjey również milczał.

Pięć tygodni po złożeniu pozwu w Garden zorganizowano akcję „Dziękujemy NYPD!” koncert. Główną gwiazdą była Sandy Leiper. Grał John Fogerty. Fat Joy i Tracy Morgan, bywalcy na scenie przy korcie Knicks, wystąpili przed wdzięczną publicznością. Ironia nie jest subtelna. To strukturalne.

Przybyszewski chce tylko odzyskać swoją dawną pracę. Niektórzy z chłopaków, z którymi pracuje, go lubią. Tęskni za stałym dochodem ze szczegółowej pracy. Nawet jeśli ta praca odbywa się w budynku, który oficjalnie uznał jego prawnika za persona non grata.

The Rock nie płacze z powodu zagubionych biletów. Pochodzi z Filadelfii, nie z Queens. Nie miał zamiaru oglądać gry Knicks, nawet finałów Konferencji Wschodniej. Zakaz wydaje mu się drobnostkowy. Drobne to dobre słowo. Ale to nie zmienia kalkulacji. Jest tu, żeby reprezentować swojego klienta. Jeśli reprezentowanie policjanta oznacza zakaz wstępu na najsłynniejszą arenę w Nowym Jorku do czasu, aż on podejmie decyzję lub przegra, to w porządku.

To jest cena. Albo chociaż jedną z wersji.

Pytanie, czy Garden o tym wie. Lub jeśli skanery biometryczne widzą tylko twarz, dopasuj identyfikator i bez zastanowienia kliknij zamek. Trudno powiedzieć, gdzie kończy się prawo, a zaczyna dźwignia. A może ta linia w ogóle nie istnieje, jest jedynie cieniem rzucanym przez bardzo mocne światło. 🥊🚫