Ukryte koszty i zmienność samokierowanych złotych ISA

10

Złoto nie jest magiczną tarczą. Jest to metal, którego cena zmienia się wraz z wiatrem. Wpłacając je na indywidualne konto emerytalne (IRA), stawiasz na coś więcej niż tylko towar. Znajdziesz się w labiryncie trudności logistycznych. Ryzyko rynkowe jest oczywiste. Ceny złota są zmienne. Odlatują ostro. Gwałtownie opadają. Nie interesuje ich Twój plan emerytalny. Ale ryzyko praktyczne? Trudniej je zauważyć, dopóki nie będziesz potrzebować pieniędzy.

Pierwszą pułapką jest płynność. Nie możesz po prostu sprzedać części złota za pośrednictwem aplikacji. Dostęp do metalu wymaga czasu. Masz do czynienia z opiekunami. Masz do czynienia z obiektami magazynowymi. Proces jest powolny. Biurokratyczny. Hamowanie.

A potem jest koszt. Złote ISA nie są tanie. Są droższe od tradycyjnych ISA. I nie mam na myśli za grosze. Mówimy o zupełnie innym poziomie wydatków. Płacisz opłaty za prowadzenie konta. Zapłać za przechowywanie. Zapłać za ubezpieczenie. Co roku. Ponadto samo złoto nie generuje dochodu. Żadnych dywidend. Brak zainteresowania. Po prostu tam siedzi. Czekanie. Dozorujący. Mamy nadzieję, że cena wzrośnie na tyle, aby zrównoważyć koszty wszystkich tych prowizji.

Czy warto? Zależy to od Twojej tolerancji na zmienność i zdolności do tolerowania stałych kosztów. Większość ludzi nie jest na to gotowa. Ale niektórzy są gotowi. Dlaczego? Ponieważ boją się walut fiducjarnych. Boją się inflacji. Chcą siatki bezpieczeństwa niezależnej od obietnic banku centralnego. Cienki. Ale zrozum, co kupujesz. Kupujesz ubezpieczenie. A ubezpieczenie kosztuje.