Jak Saab przeszedł z myśliwców na pojazdy elektryczne

12

Wizerunek myśliwca Saab 32 Lansen pokazany na pokazie lotniczym w Kristianstad w 2006 roku w uderzający sposób przypomina o początkach firmy. Nie chodziło tylko o elektryczne samochody dostawcze czy drony obronne. Firma Saab AB została założona w 1937 roku jako Svenska Aeroplan Aktiebolaget. Produkowała samoloty. Przez dziesięć lat był to jedyny obszar działalności. Jedynym tematem było lotnictwo.

Potem sprawy się skomplikowały. W połowie lat czterdziestych Saab rozpoczął produkcję samochodów. Dlaczego? Dywersyfikacja. Przetrwanie. W 1965 roku nazwę zmieniono na Saab Aktiebolag. Dwa lata później w wyniku fuzji ze Scania-Varbis powstała firma Saab-Scania AB. Firma ta stała się światowym gigantem. Prawdopodobnie znałeś jej samochody. Albo ciężarówki. Silniki wysokoprężne Scania napędzają sprzęt morski i przemysłowy na całym świecie. Ale kierunek obrony nigdy nie zniknął. Rakiety. Awionika. Systemy komputerowe. To zawsze było częścią biznesu.

Oddzielenie nastąpiło w 1990 roku. Wyodrębniono dział motoryzacyjny Saab Automobile AB. Uniezależniła się od giganta obronnego. Następnie wkroczył General Motors, całkowicie kupując firmę do 2000 roku. GM dostrzegł wartość w wysiłkach inżynieryjnych Saaba. Saab potrzebował kapitału GM. Wyglądało na solidne partnerstwo, dopóki nie doszło do krachu na rynku.

Upadek dywizji motoryzacyjnej

Kryzys finansowy mocno dotknął. Popyt na amerykańskie samochody gwałtownie spadł. Firma Saab Automobile miała trudności. Oddział Volvo Forda płynął tą samą łodzią. W grudniu 2008 r. interweniował szwedzki rząd. Zatwierdziła pakiet pomocowy o wartości 28 miliardów koron dla obu firm. Było to około 3,4 miliarda dolarów. To nie był prezent. Przyszło to pod pewnymi warunkami. Pilne pożyczki. Gwarancje kredytowe. Finansowanie badań i rozwoju. Celem było utrzymanie ich żywotności.

To nie zadziałało. W lutym 2009 r. Saab Automobile złożył wniosek o ochronę przed wierzycielami. Natychmiast rozpoczęły się prace restrukturyzacyjne. GM już się oddalał. Chciała wyjść ze sprawy. W 2010 roku General Motors sprzedał borykającą się z problemami markę holenderskiemu producentowi samochodów Spyker Cars NV. Spyker dostrzegł potencjał. Na rynku pojawił się tonący statek.

Saab Automobile w dalszym ciągu przynosił straty. Próby pozyskania środków nie powiodły się. Wciąż. Narosły długi. W grudniu 2011 roku spółka ogłosiła upadłość. Marka pozostała, ale biznes motoryzacyjny w swojej dawnej formie dobiegł końca.

Od bankructwa do pojazdów elektrycznych

Kto kupił wrak? Nie jest to producent samochodów z historią. To nie jest luksusowy konglomerat. Aktywa zostały przejęte przez szwedzką spółkę National Electric Vehicle, znaną jako NEVS. To był start-up. Mały gracz w porównaniu do GM czy Forda.

Ta transakcja oznaczała całkowity zwrot. NEVS nie produkował silników spalinowych. Produkowała samochody elektryczne. Dziedzictwo inżynieryjne Saaba – bezpieczeństwo i aerodynamika – zostało zaprojektowane na nowo z myślą o nowej erze. Kontrahent branży obronnej, firma Saab AB, zachowała niezależność po upadku Saab-Scania w 1995 r. Przejęcie w 2000 r. producenta produktów obronnych Celsjusza ugruntowało jej rolę w sektorze obronnym. Kontynuowali produkcję rakiet i elektroniki. Trzymali się z daleka od branży motoryzacyjnej.

Dział motoryzacyjny musiał jednak zaczynać od zera. NEVS przejął własność intelektualną. Zakład Trollhättan pozostaje, ale punkt ciężkości się zmienił. Myśliwce Lansena z 2006 roku to relikt. Dzisiejsze samochody elektryczne to nowa rzeczywistość.

Dlaczego uratowanie marki wymagało startupu? Rozproszeni zostali producenci samochodów z historią. Rozwiązywali własne problemy, które powstały po kryzysie 2008 roku. Spyker nie miał wystarczającego kapitału, aby wesprzeć ożywienie gospodarcze. GM już obniżył straty. NEVS miał inną wizję. Elektryczny. Zrównoważony. Powiązany.

Nie było przejścia