Jak książka Keynesa z 1936 r. w dalszym ciągu kształtuje nowoczesny system finansowy

3

Johna Maynarda Keynesa często wspomina się pod tytułem jego najważniejszego dzieła „Ogólna teoria zatrudnienia, procentu i pieniądza”. Ale jeśli spojrzeć na chronologię, ta książka nie pojawiła się znikąd. Jest to kulminacja trwającej dziesięciolecia kariery spędzonej na pisaniu, argumentowaniu i ulepszaniu ekonomicznych reguł gry przez dziesięciolecia.

Podstawą polityki makroekonomicznej pozostaje publikacja z 1936 r. (często przywoływana w projektach z lat 1935–1936). Zmieniło to sposób, w jaki rządy myślą o inflacji, bezrobociu i wydatkach. Jednak jeszcze zanim Keynes stał się ojcem nowoczesnej polityki fiskalnej, przyciągał już uwagę.

Weźmy jego wczesną twórczość. Książka Indian Currency and Finance została opublikowana w 1913 roku. Analizował wówczas systemy monetarne najcenniejszej kolonii Imperium Brytyjskiego. Nie tylko teoretyzował; postrzegał standard złota i kursy wymiany w sposób, który później ukształtował jego szersze poglądy na temat podaży pieniądza.

Potem przyszedł chaos okresu powojennego. W 1919 roku opublikował Ekonomiczne konsekwencje pokoju. To nie było ćwiczenie akademickie. Była to ostra krytyka Traktatu Wersalskiego. Ostrzegł, że zmiażdżenie Niemiec reparacjami doprowadzi do załamania gospodarczego i ekstremizmu politycznego. Historia przyznała mu rację, ale w tamtym czasie uczyniła go wrogami na wysokich stanowiskach. Rozumiał, że stabilność finansowa to nie tylko kwestia matematyki; jest to kwestia przetrwania ludzkości i porządku politycznego.

Miał też łagodniejszą, filozoficzną stronę. Traktat o reformie walutowej (1923) i Traktat o pieniądzu (1930) ukazują jego ewolucję. Próbował dokładnie zdefiniować, czym jest inflacja. Czy jest to wynik zbyt dużej ilości pieniędzy w pogoni za zbyt małą ilością towarów, czy też jest to coś głębszego w systemie bankowym? Książki te stały się odskocznią, która pozwoliła mu udoskonalić argumenty, które później eksplodowały w Ogólnej teorii.

Można się zastanawiać, dlaczego wciąż mówimy o tych starych tekstach. Odpowiedź leży w ich mechanice. Keynes nie powiedział po prostu „wydawaj więcej”. Opisał szczegółowo, jak stopy procentowe, preferencje dotyczące płynności i zagregowany popyt oddziałują na siebie. Kiedy w 2008 r. wybuchł kryzys finansowy, decydenci nie wymyślili koła na nowo. Zwrócili się ku ogólnej teorii, aby zrozumieć, dlaczego rynki nie są w stanie dokonać samokorekty.

Pozostałe jego prace – artykuły naukowe i materiały publicystyczne – uzupełniły luki. Pokazują człowieka, który nieustannie sprawdzał swoje pomysły wobec rzeczywistych wydarzeń, od reparacji po I wojnie światowej po kryzys międzywojenny.

Głównym dziełem pozostaje Ogólna teoria. Dlatego właśnie mamy pakiety stymulacyjne w czasie recesji. Ale wcześniejsze prace dostarczają kontekstu. Pokazują umysł, który nie tylko zaakceptował status quo. Studiował walutę Indii. Analizował trudne warunki pokojowe w Europie. Myślał o prawdopodobieństwie i ryzyku.

I tej części poświęca się mniej uwagi. Traktat o prawdopodobieństwie (1921) był próbą oparcia podejmowania decyzji gospodarczych na logice. Twierdził, że niepewność to nie tylko hałas. Jest to podstawowa cecha rynku. Inwestorzy nie mają doskonałych informacji. Obstawiają zakłady na podstawie duchów zwierzęcych.

Ta koncepcja nadal napędza rynki. Kiedy zaufanie spada, wydatki zostają zamrożone. W miarę wzrostu tworzą się bąbelki. Keynes przewidział to sto lat temu.