Dlaczego ekonomika rolnictwa jest ważna dla wzrostu narodowego

11

Ekonomika rolnictwa to nie tylko ceny produktów rolnych i debaty na temat dotacji. Jest to badanie sposobu, w jaki rzadkie zasoby – ziemia, praca, kapitał – są alokowane, rozdzielane pomiędzy podmiotami i wykorzystywane przez przedsiębiorstwa rolne. Jest to także badanie sposobu, w jaki wyprodukowane towary przemieszczają się w gospodarce. Dziedzina ta leży na przecięciu teorii rozwoju i praktycznego zarządzania zasobami. Stabilna nadwyżka rolna jest katalizatorem szerszej ekspansji technologicznej i handlowej. Bez tego industrializacja upadnie.

Często źle rozumiany jest związek pomiędzy ubóstwem a rolnictwem. Kiedy przetrwanie dużej części populacji kraju zależy od rolnictwa, średnie dochody są zwykle niskie. Przyczynowość zwykle biegnie w kierunku przeciwnym do tego, co ludzie zakładają. To nie jest tak, że naród pozostaje biedny dlatego, że jego ludność zajmuje się rolnictwem. Faktem jest, że naród pozostaje biedny, ponieważ większość ludzi musi uprawiać ziemię, aby przeżyć.

Wpływ dochodów na koszty żywności

Wraz z rozwojem gospodarki maleje względny udział rolnictwa w PKB kraju. To nie jest arbitralne. Jest to zgodne ze schematem zidentyfikowanym przez Ernsta Engela, XIX-wiecznego niemieckiego statystyka. Z jego obserwacji, znanej obecnie jako prawo Engela, wynika, że ​​wraz ze wzrostem dochodów gospodarstwa domowego zmniejsza się udział tego dochodu wydawany na żywność.

Rozważmy rodzinę, której dochód się podwaja. Całkowite koszty żywności mogą wzrosnąć o 60%. Ale jeśli początkowo połowę swojego budżetu wydali na żywność, nowa, większa kwota wynosi obecnie zaledwie 40% ich całkowitego dochodu. Matematyka jest prosta. W miarę bogacenia się ludzie wydają mniejszą część swoich całkowitych zasobów na podstawową żywność. W rezultacie społeczeństwo potrzebuje mniej całkowitych zasobów do wyprodukowania żywności, której potrzebuje jego populacja.

Rzeczywistość ta zaskoczyła ekonomistów początku XIX wieku. Działali w cieniu prawa malejących przychodów. Obawiali się, że ograniczony obszar lądowy Europy ograniczy jej zdolność do wyżywienia rosnącej populacji. Zasada ta jest prawdziwa: dodanie większej ilości pracy i kapitału do stałego kawałka ziemi powoduje wzrost produkcji, który jest nieproporcjonalnie mniejszy niż nakład. Ale ci klasyczni myśliciele pominęli kluczową zmienną. Nie przewidzieli, jak szybko będzie ewoluować „najnowocześniejszy stan wiedzy” – metody i technologie produkcji. Połączono innowacje w rolnictwie i innych sektorach, aby przezwyciężyć ograniczenia dotyczące gruntów.

Rolnictwo jako motor industrializacji

Historia pokazuje, że rolnictwo odgrywa zasadniczą rolę we wzbogacaniu krajów rozwiniętych. Rozwój przemysłowy wymaga klasy robotniczej 非农 (nierolniczej). Kupcy, bankierzy, robotnicy fabryczni – wszyscy muszą jeść. Jedzenie jest ważniejsze niż ich usługi. Gospodarka nie może odejść od rolnictwa na własne potrzeby, jeśli nie będzie wystarczającej nadwyżki żywności, aby wesprzeć osoby opuszczające pola.

Jeśli kraj nie jest w stanie importować wystarczającej ilości żywności, nie rozwinie się przemysłowo, dopóki obszary wiejskie nie będą w stanie wyżywić miast. Miasta z kolei wysyłają wyprodukowane towary z powrotem do gospodarstw. Ta wymiana jest podstawą wczesnego rozwoju.

Ważna jest także dynamika zasobów pracy. Ekspansja gospodarcza wymaga więcej pracy. W społeczeństwach rolniczych ta siła robocza musi pochodzić od ludności wiejskiej. Dlatego rolnictwo musi produkować więcej żywności przy mniejszej liczbie ludzi. Ta zmiana następuje poprzez mechanizację. Siła zwierząt zastępuje pracę człowieka. Ciągniki i kombajny stopniowo zastępują ramiona i plecy.

Jest jeszcze element kapitałowy. Nadwyżka wygenerowana przez gospodarstwa rolne może zostać zamieniona na kapitał finansowy. Z tych środków opłacane są urządzenia przemysłowe. Budują drogi. Finansują usługi publiczne. Kraj rozwijający się odniesie ogromne korzyści, nadając priorytet rolnictwu. Doświadczenia krajów rozwijających się to potwierdzają. Właściwe inwestycje w nawadnianie, badania, nawozy i zwalczanie szkodników mogą znacznie poprawić produktywność. Sektor ten nie tylko karmi ludzi. Finansuje przyszłość.

Mechanika alokacji zasobów

Istotą ekonomiki rolnictwa jest śledzenie sposobu wykorzystania zasobów. Jakość ziemi jest różna. Umiejętności zawodowe są różne. Dostępność kapitału jest zmienna. Zrozumienie tych zmiennych pomaga określić, gdzie zasoby zapewniają największy zwrot. Nie chodzi tylko o to, by uprawiać więcej kukurydzy. Chodzi o uprawę odpowiedniej mieszanki roślin przeznaczonej na rynek. Chodzi o zarządzanie ryzykiem w sektorze podyktowanym pogodą i światowymi cenami surowców.

Przyjrzyjmy się kompromisom. Rolnik może wybrać nasiona wysokowydajne, które wymagają drogich nawozów. Lub może pozostać przy tradycyjnych odmianach, które są tańsze, ale mniej produktywne. Każdy wybór ma konsekwencje ekonomiczne. Rozwiązania te rozciągają się na cały łańcuch dostaw. Wpływają na bezpieczeństwo żywnościowe. Wpływają na inflację.

Rola polityki jest znacząca. Rządy często interweniują, aby ustabilizować ceny lub wesprzeć dochody na obszarach wiejskich. Interwencje te zmieniają sposób alokacji zasobów. Mogą zakłócać rynki. Mogą też zapobiec katastrofalnym awariom. Celem jest zrównoważenie efektywności i uczciwości.

Poza farmą

Gospodarka rolna obejmuje działalność pożniwną. Składowanie. Recykling. Dystrybucja. Te kroki dodają wartość. Ograniczyli straty. Łączą producentów z konsumentami. Sprawna logistyka obniża koszty. Dzięki nim żywność staje się bardziej dostępna.

Sektor oddziałuje także z szerszymi siłami gospodarczymi. Stopy procentowe wpływają na dostępność kredytów na sprzęt. Kursy walut wpływają na konkurencyjność eksportu. Zmiana klimatu stwarza nowe zagrożenia. Czynniki te decydują o opłacalności działalności rolniczej. Mają wpływ na to, gdzie kierowane są inwestycje.

Zrozumienie tej dynamiki pomaga decydentom i inwestorom podejmować bardziej świadome decyzje. Ujawnia to ukryte powiązania między produktywnością obszarów wiejskich a dobrobytem miast. To pokazuje, dlaczego zdrowy sektor rolniczy jest warunkiem wstępnym szerokiego rozwoju gospodarczego. Historia wzrostu jest pod wieloma względami historią tego, jak skutecznie społeczeństwo karmi się, a następnie przechodzi do innych zajęć. Nadmiar jest kluczem. Bez tego silnik nie uruchomi się.

Nierówna rzeczywistość postępu w rolnictwie

Modernizacja rolnictwa nie zawsze wymaga astronomicznych inwestycji. Często prawdziwą przeszkodą nie jest sama nauka, ale logistyka. Aby żywność z pól dotarła do szerokiego grona konsumentów, potrzebne są niezawodne kanały dystrybucji i sieci transportowe. Bez nich plony gniją na polach, a miasta cierpią z powodu niedoborów żywności.

Ale jest niuans. Nadanie priorytetu rolnictwu tworzy zwycięzców i przegranych, a oni rzadko żyją w tym samym kodzie pocztowym. Wzrost produkcji i dochodów koncentruje się w niektórych regionach. A co z resztą rolników? Ich sytuacja się pogarsza. Ze względu na spadające ceny spowodowane nadprodukcją na obszarach produkcyjnych, ci, którzy nie mogą zwiększyć skali swojej działalności, w rzeczywistości tracą grunt pod nogami. Ta nierówność nie jest błędem, ale cechą wczesnego etapu rozwoju gospodarczego. Spójrz na południe Włoch lub region Appalachów w Stanach Zjednoczonych. Postęp współistnieje z utrzymującym się zacofaniem. To wszystko jest skomplikowane i zagmatwane.

Dlaczego rolnictwo chłopskie wydaje się zamrożone

Tradycyjne rolnictwo chłopskie funkcjonuje według cienkiej granicy. Celem nie jest tutaj zysk, ale przetrwanie. Rodziny konsumują to, co same wyhodują. Sprzedaż na targu ma charakter losowy. Wydajność na pracownika jest niska. Wydajność na hektar pozostaje w stagnacji. Nawet jeśli początkowo gleba była żyzna, dziesięciolecia ciągłego rolnictwa bez odpowiedniego uzupełniania gleby wyczerpują składniki odżywcze. Jest mało obornika. Nie da się kupić nawozów.

Obserwatorzy często nazywają ten układ inercyjnym. Wskazują na analfabetyzm, nieufność wobec obcych i uparte trzymanie się starych zwyczajów. Ale czy to naprawdę jest bezwładność? A może jest to rozsądne zarządzanie ryzykiem?

Spójrz na stawki. Dla rolnika produkującego na własne potrzeby złe zbiory to coś więcej niż tylko zły kwartał. To jest głód. Jeśli nowe metody niosą ze sobą choćby niewielkie ryzyko niepowodzenia, chłop ich unika. Nie ma już gdzie iść na coś innego, więc nie ma sensu się zmieniać. Widoczny opór wobec innowacji to często po prostu brak realnych alternatyw.

Wysoki koszt wysokich plonów

Narracja, że chłopi są z natury oporni wobec zmian, nie sprawdza się w przypadku Zielonej Rewolucji. Od lat sześćdziesiątych XX wieku wysokowydajne odmiany ryżu i pszenicy rozpowszechniły się na całym świecie. Rolnicy szybko je zaakceptowali. Widzieli swoją wyższość. Chcieli rezultatów.

Ale te nowe nasiona miały swoje własne warunki. Wymagały znacznych inwestycji w nawozy. Domagali się rozbudowy pojemności magazynowych i dystrybucyjnych. Wiele krajów rozwijających się nie było stać na wysokie koszty początkowe ani koszty logistyki. Technologia zadziałała. Infrastruktura – nie.

Zatem cykl trwa. Pojawiają się innowacje, ale ekosystem, który je wspiera, jest nadal niedofinansowany. Rolnicy z nieodpowiednich regionów pozostają w tyle. Przepaść się powiększa. Pytanie nie brzmi, czy technologia istnieje, ale kto faktycznie może zapłacić za przywilej jej stosowania.

Wielka zmiana: praca i wydajność

Zobacz, jak hodowca ryżu w prowincji Ninh Binh w północnym Wietnamie wbija sadzonki w ziemię. Jest rok 2015. Delta Rzeki Czerwonej to labirynt wody i zieleni. Ale przyjrzyj się bliżej. Ten obraz staje się historyczny. Wraz ze wzrostem gospodarczym siła robocza nie pozostaje w stagnacji. Ona się porusza. Miliony ludzi opuszcza pola, aby pracować w fabrykach, biurach i sektorach usług.

Jak to działa? Jak kraj może się wyżywić przy mniejszej liczbie rolników?

Odpowiedź leży w produktywności na pracownika. Wzniosła się w górę. Modernizowano rolnictwo. Do gleby zastosowano nawozy. Mechanizacja zastąpiła motykę. Tam, gdzie jest dużo ziemi, zmiana ta jest jeszcze bardziej wyraźna. Więcej sprzętu na pracownika oznacza większą produkcję. Rolnik nie tylko pracuje ciężej. Działa mądrzej, wsparty kapitałem i chemią.

Niedobór ziemi a rzeczywistość gruntów ornych

Wyczerpujemy glebę. Lub, dokładniej, dobra gleba.

Tylko około jedna dziesiąta powierzchni Ziemi jest przeznaczona pod uprawę. Mam tu na myśli grunty aktywnie wykorzystywane do uprawy roślin. To wszystko. Kolejna ćwiartka przypada na łąki i pastwiska. Odpoczynek? Lasy. Pustynie. Lód. Góry. Tereny nienadające się do celów rolniczych.

Niedobory te powodują dziwne dysproporcje w światowym bogactwie i bezpieczeństwie żywnościowym. Spójrzmy na wskaźnik gruntów ornych na mieszkańca. Różni się znacznie w zależności od regionu. Większość tych ziem znajduje się w Oceanii. Najmniej jest w Chinach. Czy posiadanie większej ilości ziemi na osobę zapewnia wyższy poziom dochodów? Nie. Nie ma bezpośredniego związku między obfitością ziemi a poziomem dochodów. Niektóre z najbogatszych krajów mają mało ziemi. Część najbiedniejszych – bardzo dużo.

Pułapka wydajności: praca a produkcja

Zależność między ziemią, populacją i produkcją jest złożona i skomplikowana. W tradycyjnym rolnictwie sytuacja zmienia się powoli. Metody pozostają praktycznie niezmienione. Produkcja zależy od dwóch czynników: jakości gleby i liczby pracujących.

Do początków XX wieku plony rolne rosły tylko na dwa sposoby.

  1. Rozszerz obszary. Przesuń dalej granicę gruntów ornych.
  2. Użyj więcej siły roboczej. Zatrudnij więcej rąk do pracy na tym samym obszarze.

Wraz ze wzrostem gęstości zaludnienia rolnicy zmienili uprawy. Odmówili pszenicy, żyta i prosa. Ziarna te wymagają mniej pracy na jednostkę produkcji. Ale produkują też mniej żywności na akr.

Zamiast tego zasadzili ryż, ziemniaki lub kukurydzę. Uprawy te wymagają większego wysiłku fizycznego. Więcej pielenia. Więcej opieki. Ale produkują znacznie więcej kalorii na jednostkę ziemi. Wysoka intensywność pracy. Wysoka wydajność. Kompromis, który na przestrzeni wieków zapewnił przetrwanie miliardom ludzi.

Europa przełamała ten schemat. Rozwinęły się tam uprawy pszenicy i żyta. Wysiedlali pastwiska. Dlaczego? Ponieważ te zboża dawały więcej żywności na akr niż zwierzęta gospodarskie, które wysiedliły. Inna logika. Inna księgowość.

Świat to nie Europa. I nie Oceania. Jest to mozaika ograniczeń, wyborów i zmieniających się rynków pracy. Pozostaje gleba. Ludzie się poruszają. Plony się zmieniają. Co dalej? Jeszcze nie wiemy.

Pułapka wydajności

Współczesne rolnictwo to lekcja substytucji. Maszyny zastąpiły zwierzęta. Silniki zastąpiły siłę ludzkich mięśni. Wynik? Wyżywienie tej samej liczby osób wymaga mniejszej powierzchni. Nawozy działają jako chemiczny substytut żyzności gleby. Herbicydy i insektycydy wykonują ciężką pracę, która wcześniej wymagała rąk na polu. Wydajność rośnie. Rośnie wydajność na hektar i na godzinę. Ale jest pewien haczyk. Jeśli możesz wyprodukować więcej za mniej, potrzebujesz mniej ziemi. Potrzebujesz mniej pracowników. Sektor pozbywa się ich w coraz szybszym tempie.

Dlaczego ceny tak bardzo się zmieniają?

Rolnicy borykają się z wyjątkową zmiennością. Ceny ich produktów podlegają większym wahaniom niż niemal każdego innego produktu. W rezultacie dochody rolnicze są niestabilne. Ogólnie rzecz biorąc, pozostają w tyle za wynikami w innych sektorach. Ta niestabilność wynika ze sztywnego cyklu produkcyjnego. Popyt nie czeka na żniwa. Rolnicy sieją rośliny w oparciu o oczekiwania. Jeśli te założenia okażą się błędne, nadwyżka lub deficyt pozostają na swoim miejscu, gniją lub znikają aż do rozpoczęcia następnego cyklu. Gdy ziarno znajdzie się w ziemi, nie ma łatwego sposobu na zmianę kursu. Dopóki cena pokrywa koszty zbiorów, rolnicy kontynuują pracę. Nawet jeśli ostateczna płatność jest skromna.

Matematyka jest okrutna. Popyt na podstawowe produkty spożywcze jest nieelastyczny. Trzeba jeść bez względu na cenę. Ze względu na tę niską czułość niewielka zmiana ilości wymaga ogromnej zmiany ceny, aby wszystko ruszyło. Pięcioprocentowy wzrost sprzedaży może wymagać piętnastoprocentowego spadku cen. Różnica ta powoduje roczne wahania cen rzędu jednej trzeciej, a nawet połowy. To nie tylko porażka. To podstawowa ekonomia spotykająca się z biologią.

Luka w dochodach

Niestabilność cen rozciąga się na niestabilność dochodów. Dochód brutto może wyglądać średnio na stabilny, ale dochód netto? To kolejka górska. Dlaczego? Ponieważ koszty są „lepkie”. Nie można negocjować niższych cen leasingu ciągników, bo ceny kukurydzy spadły. Nie można płacić mniej za nawozy, bo rynek jest zalany.

Dynamika ta powoduje strukturalną lukę płacową. Robotnicy rolni zarabiają mniej niż ich koledzy z miast. Przyczyniają się do tego dwie siły. Po pierwsze, spada zapotrzebowanie na siłę roboczą w rolnictwie. Aby system mógł nadal działać, cena pracy musi pozostać na tyle niska, aby umożliwić wysiedlenie ludzi. Gdyby płace w rolnictwie były równe zarobkom w miastach, nikt nie opuszczałby pól. Migracja wynika z konieczności ekonomicznej, a nie preferencji.

Po drugie, istnieje luka edukacyjna. Ludność wiejska często ma mniej formalne wykształcenie niż ludność nierolnicza. Nie jest to tendencja przejściowa. Utrzymuje się zarówno w systemach zdecentralizowanych, takich jak Stany Zjednoczone, jak i w systemach scentralizowanych, takich jak Francja. Luka edukacyjna ogranicza mobilność. Utrzymuje niskie płace. Jest to długotrwała cecha strukturalna gospodarki rolnej.

Dźwignia państwa

Rządy nie mogą tego ignorować. Interweniują, aby utrzymać ceny i dochody rolników powyżej minimów rynkowych. Zestaw narzędzi jest znany. Taryfy i kontyngenty importowe blokują towary zagraniczne. Dotacje eksportowe zachęcają krajowych producentów do sprzedaży za granicę. Dopłaty bezpośrednie wypełniają lukę pomiędzy rzeczywistością rynkową a przetrwaniem rolników. Ograniczenia produkcyjne ograniczają podaż, aby utrzymać ceny – pomyśl o kawie w Brazylii lub podstawowych uprawach w Stanach Zjednoczonych.

Środki te są tępymi instrumentami. Cła działają tylko wtedy, gdy dany kraj w ogóle cokolwiek importuje. Dotacje eksportowe podnoszą ceny dla konsumentów krajowych, jednocześnie obniżając je dla nabywców zagranicznych. Aby to zadziałało, import musi być ściśle kontrolowany. W przeciwnym razie napłynie tańsze zagraniczne zboże i popsuje wzrost cen. Płatności bezpośrednie są kompromisem. Utrzymują ceny na rozsądnym poziomie dla konsumentów, zapewniając jednocześnie rolnikom dochody przewyższające rynki światowe. To jest równowaga polityczna. Ciągłe negocjacje pomiędzy polem a urną wyborczą.

Iluzja dobrobytu opartego na cenach

Możesz dowolnie zwiększać wielkość produkcji, ale nie oznacza to, że rolnicy staną się bogatsi. Polityka w krajach uprzemysłowionych niewątpliwie zwiększyła produkcję. Rządy utrzymywały ceny na wysokim poziomie. Dotowali środki produkcji, takie jak paliwo i nawozy. Przyczyniły się do konsolidacji małych działek w większe i wydajniejsze gospodarstwa. Na papierze wygląda to na zwycięstwo.

Ale czy rzeczywiście poprawia to sytuację ekonomiczną osób pracujących w rolnictwie? Tutaj zaczyna się dyskusja.

Prawdziwymi czynnikami wpływającymi na dochód nie są tylko ceny upraw. Są szersze. Mają one charakter strukturalny. Weź pod uwagę tempo ogólnego wzrostu gospodarczego. Pomyśl, jak łatwo pracownikowi wiejskiemu jest przejść do pracy 非农 (poza gospodarstwem rolnym). Weź pod uwagę koszt zasobów produkcyjnych. Weź pod uwagę swój poziom wykształcenia. Po wyodrębnieniu dochodu na mieszkańca – średniego dochodu na osobę, a nie całkowitego dochodu z działalności rolniczej – wsparcie cenowe wygląda zaskakująco słabo.

Porównaj realne dochody rodzin rolniczych w krajach rozwiniętych z dochodami rodzin żyjących w krajach słabiej rozwiniętych. Luki nie można wytłumaczyć dotacjami. Tłumaczy się to poziomem rozwoju gospodarczego.

Ma to podłoże mechaniczne. Jeśli rząd podniesie ceny produktów rolnych, rolnicy reagują. Kupują więcej nawozów. Kupują więcej sprzętu. Spalają więcej paliwa. Jeśli znaczna część wzrostu dochodu brutto zostanie natychmiast ponownie zainwestowana w te nakłady, dochód netto gospodarstwa prawie się nie zmieni. Bezwzględny wzrost jest pochłaniany przez koszt zwiększenia skali.

Dochodzi jeszcze kwestia czynnika czasu. Podwyżki cen wspierane przez rząd są zwykle zdarzeniem jednorazowym. Po wygenerowaniu zarobków wyższa cena nie przyczynia się już do wzrostu zarobków. To jest skok statyczny. Natomiast ogólny wzrost gospodarczy w połączeniu ze spadkiem liczby pracowników rolnych ma efekt skumulowany.

Zróbmy obliczenia. Jeśli zyski z pracy w rolnictwie będą rosły średnio o 3 procent rocznie, ceny produktów rolnych będą musiały rosnąć o co najmniej 3 procent rocznie, aby dotrzymać kroku (zakładając, że inne ceny pozostaną niezmienne). Jest to rygorystyczny wymóg. W dłuższej perspektywie wyższe ceny prawdopodobnie zostaną zrekompensowane przez większą liczbę osób podejmujących rolnictwo. Dochody z pracy nie rosną znacząco szybciej niż w przypadku braku tej polityki.

Organizacja rolnictwa jest równie złożona jak gospodarka. Kto jest właścicielem ziemi? Kto to przetwarza?

Wzorce własności i dynamika władzy

Z wyjątkiem kilku państw komunistycznych większość gruntów rolnych znajduje się w rękach prywatnych. Ale nie mylcie własności z wyzyskiem. W wielu krajach właścicielem ziemi nie jest ten, kto ją uprawia.

Po II wojnie światowej głównym celem była reforma rolna. Japonia i Tajwan przeszły reformy mające na celu rozszerzenie własności, przekazywanie ziemi tym, którzy ją uprawiali. Podobne reformy zalecano gdzie indziej, często z mieszanymi rezultatami.

Następnie są gospodarstwa spółdzielcze. Tutaj ziemia jest wspólną własnością członków, którzy ją uprawiają. Spółdzielnia zazwyczaj jest także właścicielem głównych środków produkcji. Członkowie zapewniają siłę roboczą. Jest to model, który ma przykłady w wielu krajach, ale zajmuje ważne miejsce tylko w Izraelu. Tam kibuce kontrolują około jednej dziesiątej wszystkich gruntów rolnych. Jest to wyjątek, a nie reguła.

Gospodarstwa kołchozowe oferują ostrzejszy kontrast. Pamiętajcie o byłych republikach radzieckich. Ziemia należała do państwa. Był stale wynajmowany kołchozowi. Kołchoz posiadał własny sprzęt i zwierzęta gospodarskie. Musiał wypełniać obowiązki rządowe poprzez dostarczanie produktów.

Teoretycznie członkowie wybierali funkcjonariuszy. Zdecydowali, jak podzielić produkt netto za swoje usługi. W praktyce autonomia była poważnie ograniczona. Plany gospodarcze były niezwykle szczegółowe. Przepisali, jakie rośliny uprawiać. To oni dyktowali terminy orki, siewu i zbioru. Ustalają ilości nawozu i obornika. Podyktowali nawet rodzaje zwierząt gospodarskich, które należy hodować.

Państwowe gospodarstwa rolne poszły dalej. Państwo było właścicielem ziemi i wszystkich innych środków produkcji. Robotnicy otrzymali wynagrodzenie. Decyzje zarządcze podejmowały osoby bezpośrednio odpowiedzialne przed państwem.

Koszty tej polityki w zakresie rolnictwa przemysłowego są znaczne. To nie tylko bezpośrednie wydatki rządowe. Obejmują one zwiększone koszty dla konsumentów w tych krajach. Należą do nich kraje rozwijające się tracące potencjalne rynki eksportowe. Kiedy spojrzysz na cały system, kompromisy staną się oczywiste. Można subsydiować nakłady, można kontrolować produkcję, ale nie można łatwo stworzyć dobrobytu, jeśli podstawowa struktura własności i mobilność siły roboczej pozostają sztywne.

Pytanie nie brzmi, czy możemy wyprodukować więcej żywności. Móc. Pytanie brzmi, kto wygra, gdy to zrobimy. I jak pokazują liczby, rzadko jest to ten, kto pracuje w terenie.

Jak dziś naprawdę działają gospodarstwa rodzinne

Większość gospodarstw na świecie to gospodarstwa rodzinne. Z definicji oznacza to, że operator i jego rodzina zapewniają co najmniej połowę siły roboczej. Struktura ta obejmuje szeroką gamę gospodarstw, od małych działek w Azji po wysoce zmechanizowane gospodarstwa w USA, Kanadzie i Wielkiej Brytanii.

Własność gruntów jest zróżnicowana. Niektórzy rolnicy są właścicielami swojej ziemi, inni dzierżawią. Najszybciej rozwijającym się modelem w USA jest konstrukcja hybrydowa. W tym przypadku rolnik jest właścicielem części ziemi, a resztę dzierżawi. Prawie jedna trzecia wszystkich gruntów rolnych w USA funkcjonuje w ramach tego modelu. Dzięki temu rolnicy mogą zwiększać areał bez konieczności blokowania całej swojej gotówki w ziemi. Zamiast tego mogą inwestować w maszyny i zwierzęta gospodarskie.

Rozmiar nie zawsze oznacza brak zaangażowania rodziny. Duże gospodarstwa rodzinne odgrywają coraz większą rolę wśród czołowych producentów w Stanach Zjednoczonych. Następuje tu kolejna zmiana: źródła przychodów ulegają dywersyfikacji. W Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Japonii ponad połowa całkowitego dochodu z rodzinnego gospodarstwa rolnego pochodzi ze źródeł pozarolniczych. W Europie Zachodniej co najmniej jedna trzecia dochodów pochodzi z działalności pozarolniczej. Rolnictwo nie ogranicza się już tylko do uprawy roślin. Chodzi o przetrwanie dzięki wielu strumieniom dochodów.

Historia dzierżawy rolnictwa i pracy na roli

Praca na roli pojawiła się na południu Ameryki po wojnie secesyjnej. Była to modyfikacja systemu plantacji. Właściciele plantacji potrzebowali kontroli. Zachowali własność zwierząt, sprzętu i środków produkcji. Rolnicy zapewniali jedynie siłę roboczą. Spłacili te zaliczki około połowy swoich zbiorów. Reszta pozostała jego.

System ten opierał się na długu i zależności. Nie trwało to długo. Zniszczyło go kilka czynników. Czarni rolnicy porzucili rolnictwo. Mechanizacja zastąpiła pracę fizyczną. Zmniejszyła się powierzchnia pod bawełną. Do 1935 roku liczba robotników rolnych gwałtownie spadła.

Rolnictwo przemysłowe i skala

Pod koniec XX wieku wzrosła rola dużych gospodarstw towarowych. Te „farmy przemysłowe” mają ogromne znaczenie w skali światowej. Występują w Afryce, Ameryce Południowej, Australii i USA. Gospodarstwa stają się coraz większe, a ich liczba maleje. Takie gospodarstwa z reguły się specjalizują. Mówimy o warzywach, owocach, bawełnie, drobiu i zwierzętach hodowlanych. Wydajność jest określona przez model. Skala określa margines.

Dlaczego kolektywne rolnictwo często kończy się niepowodzeniem

Mając wybór, większość rodzin wolałaby posiadać ziemię, którą uprawia. Kolektywizacja wymagała zwykle użycia siły. Lub groźby jego użycia. Aby rolnictwo rodzinne mogło działać, potrzebne jest wsparcie. Rolnicy potrzebują kredytów. Potrzebują dostępu do nawozów i sprzętu. Potrzebują dogodnych rynków. Przepisy muszą umożliwiać wzrost gospodarstw rolnych wraz z rozwojem gospodarki.

Rolnictwo kolektywne nie spełniło wczesnych oczekiwań. Stalin wykorzystywał sowieckie kołchozy do wyzysku ludności wiejskiej. Celem było finansowanie industrializacji. Później dochody wzrosły. Niektórzy opowiadali się za większą swobodą w rządzie. Ale w konstrukcji były wady. Nałożono kwoty dostaw. Inwestycje kontrolowane były centralnie. Organizacja pracy była ścisła.

Był większy problem. Zachęty. Trudno było zachęcać do indywidualnej pracy na wspólnej ziemi. Dlatego członkowie kołchozów koncentrowali się na swoich osobistych działkach. Rozkwitały te małe prywatne ogrody. Ucierpiały kołchozy. To była klasyczna „tragedia wspólnego pastwiska”.

Który model pasuje najlepiej?

Nie ma jednego modelu organizacyjnego odpowiedniego dla wszystkich rodzajów rolnictwa. Posiadanie ziemi może drenować kapitał. Jeśli wydajesz wszystkie pieniądze na zakup ziemi, zaniedbujesz technologię. Zaniedbujesz liczbę zwierząt gospodarskich. Dla niektórych rodzin wynajem ma większy sens. Zwłaszcza jeśli kapitał jest ograniczony.

Spójrz na izraelski kibuc. Pozwoliło to osobom nieposiadającym doświadczenia rolniczego szybko nauczyć się rolnictwa. System działał, ponieważ zapewniał szkolenie i strukturę. Klucz nie jest w posiadaniu. Kluczem są instytucje wspierające. Struktury gospodarcze, polityczne i społeczne muszą zapewniać zasoby. I alternatywy. Bez nich żadne gospodarstwo nie będzie się rozwijać.

Linki

W celu głębszego zrozumienia kontekstu zaleca się skorzystanie z następujących źródeł: John B. Penson, Jr. i in., Wprowadzenie do ekonomii rolnictwa, wyd. 6. (2014); Andrew Barclay i Paul W. Barclay, Zasady ekonomiki rolnictwa, wyd. 2. (2016); Jeffrey H. Dorfman, Ekonomia i zarządzanie przemysłem spożywczym (2014); oraz George W. Norton, Jeffrey Alwang i William A. Masters, The Economics of Agricultural Development, wyd. 2. (2010).