Zabezpieczeniem w ekonomii biznesu jest pisemny dowód własności. Daje Ci prawo do otrzymania majątku, którego aktualnie nie posiadasz. Większość ludzi zna akcje i obligacje. Są to najpopularniejsze rodzaje papierów wartościowych. Istnieje wiele wyspecjalizowanych typów zaprojektowanych z myślą o konkretnych potrzebach. Niniejszy przewodnik koncentruje się na kupnie i sprzedaży papierów wartościowych emitowanych przez prywatne korporacje. Rządowe papiery wartościowe zostały omówione w osobnym rozdziale.
Rodzaje korporacyjnych papierów wartościowych
Korporacje tworzą dwa główne typy papierów wartościowych. Obligacje reprezentują dług. Akcje reprezentują udziały własnościowe lub udziały w kapitale w działalności spółki. Terminologia różni się w zależności od kraju. W Wielkiej Brytanii termin „akcje” zwykle odnosi się do pożyczki. Udział w kapitale nazywany jest „udziałem”.
Obligacje
Obligacja jest instrumentem dłużnym. To jest obietnica. Spółka zobowiązuje się zapłacić stałą kwotę w określonym terminie zapadalności. Do tego momentu odsetki spłacane są w regularnych odstępach czasu. Obligacje mogą być rejestrowane na wskazane osoby. Mogą być wydawane na okaziciela. Ułatwia to obsługę. Posiadacze obligacji zazwyczaj zarabiają odsetki, realizując załączone kupony.
Korporacji trudno jest spłacić wszystkie obligacje na raz. Powszechną praktyką jest płatność stopniowa. Pomaga w tym obecność serii o różnych terminach zapadalności. Działa również mechanizm tonącego funduszu. Pewna część zysku jest przeznaczana regularnie. Środki te przeznaczone są na spłatę obligacji.
Obligacje mogą być prezentowane do wcześniejszego wykupu (opcja kupna). Firma ma takie prawo. Dzięki temu korporacje mogą korzystać z niższych stóp procentowych. Emitują nowe obligacje na korzystniejszych warunkach. Otrzymane środki zostaną przeznaczone na spłatę starych wyemitowanych obligacji. Inwestorzy potrzebują ochrony. Obligacje nie mogą być wymagalne przez określony czas. Zwykle jest to pięć lub dziesięć lat. Cena wykupu może być równa wartości nominalnej powiększonej o premię. Premia ta maleje w miarę zbliżania się terminu zapadalności obligacji.
Głównym rodzajem obligacji jest list zastawny. Reprezentuje wymaganie dotyczące określonej właściwości. Ochrona ta zwykle zapewnia pozycję priorytetową. Trudności finansowe prowadzące do reorganizacji sprzyjają posiadaczom takich obligacji. Innym rodzajem jest zabezpieczenie obligacji powierniczej. Wartości niematerialne służą jako zabezpieczenie. Zabezpieczeniem są akcje i obligacje będące w posiadaniu spółki. Koleje i firmy transportowe wykorzystują sprzęt jako zabezpieczenie zobowiązań. Finansują zakup taboru. Kluczem jest sam tabor.
Terminologia różni się w zależności od kraju. W Stanach Zjednoczonych termin „obligacja” odnosi się do stosunkowo długoterminowych niezabezpieczonych zobowiązań. W innych krajach opisuje każdy rodzaj odpowiedzialności korporacyjnej. Termin „obligacja” częściej odnosi się do pożyczek udzielanych przez władze publiczne za granicą.
Hybrydowe korporacyjne papiery wartościowe
Korporacje rozwinęły obowiązki hybrydowe. Zaprojektowano je tak, aby sprawdzały się w różnych warunkach. Obligacja zamienna jest jednym z najważniejszych jej rodzajów. Można go wymienić na akcje zwykłe po podanych cenach. Ceny te mogą z czasem stopniowo rosnąć. Taka obligacja pełni funkcję instrumentu finansowania. Przyciąga środki przy niskim oprocentowaniu w początkowej fazie projektu. Rentowność w tym okresie jest zwykle niska. Zachęca to do konwersji zadłużenia na kapitał w miarę wzrostu zysków.
Obligacje zamienne są atrakcyjne w okresach niepewności na rynku. Inwestorzy otrzymują ochronę przed spadkiem cen poprzez część obligacyjną. Nie odmawiają ewentualnych zysków z części promocyjnej. Jeśli cena obligacji spadnie poniżej jej odpowiednika w akcjach zwykłych, arbitrzy podejmują działania. Kupują niedowartościowane obligacje. Sprzedają przewartościowane akcje. Dostarczają akcje, pożyczając je. Nazywa się to krótką sprzedażą. Skończyło się na zamianie obligacji na akcje. Następnie zwracają udziały pożyczkobiorcy.
Obligacja dochodowa to kolejny typ hybrydowy. Ma ustalony termin zapadalności. Odsetki są płacone tylko wtedy, gdy są zarobione. Takie obligacje pojawiły się w Stanach Zjednoczonych. Powstały w wyniku reorganizacji kolei. Inwestorzy, którzy posiadali obligacje przeterminowane, przejęli zobowiązania z tytułu obligacji oprocentowane. Wymienili swoje papiery wartościowe na nową formę. Emitent stał się mniej narażony na ryzyko upadłości. Oprocentowanie nowych obligacji rentownych było uzależnione od zysków.
Więź powiązana to inna forma. Wartość kapitału jest powiązana ze standardem kosztu. Czasami procenty są również powiązane ze standardem. Ceny towarów służą jako standardy. Wskaźniki kosztów utrzymania są odpowiednie. Obowiązują kombinacje walut obcych. Zasada kotwiczenia jest stara. Obligacje tego typu nabrały znacznego rozpędu po I i II wojnie światowej. W ostatnich latach znalazły one największe zastosowanie w krajach o silnej presji inflacyjnej. Obligacje o stałym dochodzie zniechęcają inwestorów w takich krajach.
Rzeczywista wartość własności
Inwestując kapitał podwyższonego ryzyka w spółkę, otrzymujesz akcje. To jest Twoja część całego tortu. Reprezentuje własność. Jednak to, co faktycznie posiadasz, zależy od statutu firmy, zasad wewnętrznych (płeć) i prawa stanu lub kraju, w którym zarejestrowana jest korporacja.
Co do zasady akcjonariusze mają prawo uczestniczyć w podziale dywidend. Masz wpływ na wybór dyrektorów i podejmowanie kluczowych decyzji korporacyjnych. Można sprawdzić księgi rachunkowe. Rzadziej przysługuje Ci „prawo poboru” (prawo poboru) do zakupu nowych akcji, zanim zrobią to inni. Twoje udziały własnościowe są podzielone na jednostki zwane udziałami.
Przez długi czas certyfikat giełdowy był po prostu dowodem własności. Teraz jest to narzędzie do przenoszenia praw. W niektórych krajach europejskich certyfikaty na okaziciela są powszechne. Można je przenieść bez podpisu indosującego. Aby uniknąć ich utraty, ludzie często przechowują certyfikaty w bankach. Instytucje te dokonują przeniesienia praw poprzez potrącanie roszczeń wzajemnych i prowadzenie ksiąg rachunkowych.
W Stanach Zjednoczonych certyfikat giełdowy jest zwykle rejestrowany na nazwisko właściciela. Lub jest przechowywany w nazwie brokera („nazwa ulicy”). Oznacza to, że jest on utrzymywany przez brokera lub bank. Bank może używać nazwiska pełnomocnika ze względów prawnych. Ułatwia to przeniesienie praw i usprawnia proces tłumaczenia. Niektórzy inwestorzy nadal wolą przechowywać certyfikaty we własnym imieniu. Ze względów prawnych lub osobistych.
Akcje uprzywilejowane i zwykłe
Korporacje mogą przyznawać różne prawa do różnych kategorii akcji. Akcje uprzywilejowane mają pierwszeństwo. Mają preferencyjne prawo do otrzymywania dywidend. W przypadku likwidacji spółki mają one pierwszeństwo przy podziale majątku.
Dywidendy z akcji uprzywilejowanych są zwykle stałe. Często się kumulują. Jeżeli przedsiębiorstwo nie dokona płatności, powstały deficyt musi zostać uregulowany. Akcje zwykłe zostaną opłacone dopiero po uregulowaniu tego zadłużenia. Uczestniczące akcje uprzywilejowane otrzymują więcej. Uczestniczą w podziale zysku, który trafia na akcje zwykłe. Jest to często wykorzystywane jako przynęta, gdy korporacja znajduje się w słabej sytuacji finansowej.
Akcje uprzywilejowane nie mają terminu zapadalności. Mogą mieć warunki wykupu podobne do obligacji. Niektóre z nich obejmują prawa do konwersji. Inni korzystają z funduszu tonącego. Prawa głosu są różne. Akcjonariusze uprzywilejowani mogą głosować we wszystkich sprawach. Najczęściej głosują tylko pod pewnymi warunkami, np. jeśli istnieje zadłużenie z tytułu dywidend.
Akcje Zwykłe stanowią odsetki pozostałe. W niektórych krajach nazywane są akcjami zwykłymi. Płatności z obligacji lub akcji uprzywilejowanych są stałe. Dywidendy od akcji zwykłych ustala dyrektor w momencie wypłaty. Różnią się one w zależności od zysku. Cena rynkowa podlega dużym wahaniom. Zależy to od oczekiwań inwestorów co do przyszłych zysków.
Opcje i gwarancje
Kontrakt opcyjny umożliwia posiadaczowi zakup papieru wartościowego po ustalonej cenie. Ograniczony okres ważności. Jedną z form jest nakaz zakupu akcji. Umożliwia właścicielowi zakup akcji zwykłych po ustalonej cenie. Stosunek (współczynnik) jest podawany z góry.
Warranty zwiększają płynność uprzywilejowanych papierów wartościowych. Czasem stanowią część nagrody dla bankierów promujących nowe emisje.
Warranty na akcje pracownicze to inna forma. Stanowią one wynagrodzenie dla kluczowych menedżerów. Podlegają ograniczeniom. Generalnie nie można ich przenosić.
Akcje z uprawnieniami różnią się od warrantów. Można je przenosić. Umożliwiają akcjonariuszom zakup kolejnego papieru wartościowego lub jego części po określonej cenie. Subskrypcja jest proporcjonalna do bieżących zasobów. Termin ważności praw do nabycia akcji jest krótszy niż warrantów. Cena subskrypcji jest niższa od ceny rynkowej akcji zwykłych.
Nowe papiery wartościowe nie są sprzedawane samodzielnie. Marketing tych emisji jest mechanicznym ogniwem, które przenosi kapitał od ludzi, którzy dysponują środkami, do tych, którzy ich potrzebują. Oszczędzający mogą lokować swoje pieniądze w kasach oszczędnościowych lub funduszach ubezpieczeniowych. Kto jest ostatecznym pożyczkobiorcą? Korporacje. Gminy. Rządy krajowe.
Wartość długu publicznego na całym świecie gwałtownie wzrosła. Rządy odgrywają obecnie znaczącą rolę na nowych rynkach papierów wartościowych. Nie mogą po prostu ślepo emitować długów. Muszą monitorować wpływ swoich pożyczek na resztę rynku. Skarby analizują stopy procentowe. Badają wzorce rentowności. Śledzą, kto co trzyma. Jeśli się pomylą, pożyczkobiorcy spoza sektora rządowego poniosą wyższe koszty.
Władze lokalne muszą zmierzyć się z bardziej rygorystycznymi przepisami. Emisję nowych obligacji regulują przepisy ustawowe i wykonawcze. Zazwyczaj bankierzy inwestycyjni kupują te obligacje, a następnie odsprzedają je społeczeństwu. Cena rośnie. Rentowność spada. Czasami warunki są uzgadniane.
Jednak w USA królują negocjacje konkurencyjne. Emitent ogłasza emisję obligacji. Wskazuje kwotę. Daty zapadalności. Cel. Oferty na transakcję składają syndykaty instytucji bankowości inwestycyjnej. Zwycięzca oferuje rządowi najlepsze warunki. Następnie syndykat odsprzedaje obligacje społeczeństwu. Ceny są kalibrowane tak, aby przekraczały porównywalne zobowiązania rynkowe. Zysk krańcowy utrzymuje się na minimalnym, ale obecnym poziomie.
Prywatne firmy mają opcje. Menedżer finansowy potrzebujący pieniędzy może zwrócić się bezpośrednio do banków komercyjnych. Pożyczki. Odnawialne linie kredytowe. Zasadniczo jest to formalna linia kredytowa. Tylko.
Mogą też sprzedawać papiery wartościowe. Oferta prywatna u inwestora instytucjonalnego, takiego jak firma ubezpieczeniowa, pozwala uniknąć złożonego procesu publicznej dystrybucji. Pozwala to uniknąć ryzyka niestabilnych warunków rynkowych. Ale jest kompromis. Brak oferty publicznej oznacza brak korzystnej reklamy. Nie zapewnia także wystarczającego kapitału dla dużych przedsiębiorstw mających ciągłe potrzeby w zakresie finansowania. Wymogi prawne są restrykcyjne.
Alternatywą jest flotacja publiczna (flotacja). Firmy zazwyczaj zatrudniają bankiera inwestycyjnego.
Bankier może od razu kupić papiery wartościowe. Następnie sprzedaj je społeczeństwu po wyższej cenie. Bankier bierze na siebie ryzyko rynkowe. Jeśli problem jest duży, bank organizujący zaprasza inne instytucje, aby podzieliły się kosztami zakupu. Tworzą syndykat zakupowy. Następnie tworzony jest zespół sprzedaży, którego zadaniem jest dystrybucja obligacji wśród odbiorców.
Alternatywnie bankier działa jako agent. Pobiera prowizję od tego, co sprzeda. Ryzyko związane z zapasami nie jest akceptowane.
Jeśli firma negocjuje z bankierem, jest to relacja. Bankier doradza w sprawie wyczucia czasu. Zgodnie z warunkami. Jeśli są to negocjacje konkurencyjne, relacja jest fajniejsza. Bardziej bezosobowy.
We współczesnych finansach obowiązuje złota zasada. Inwestorzy muszą znać emitenta. Nie można oceniać jakości w próżni. Wiele krajów wymaga obecnie rejestracji wniosków. Pisemne prospekty. Przejrzystość nie jest opcjonalna.
Europa funkcjonuje inaczej niż USA. Brakuje widocznej w Ameryce agresywnej machiny bankowości inwestycyjnej. Zamiast tego europejskie banki komercyjne dominują w finansowaniu przemysłu. W USA i Wielkiej Brytanii banki komercyjne odgrywają mniejszą, bardziej tradycyjną rolę.
Lata 60. zmieniły wszystko. Kraje uprzemysłowione miały trudności ze znalezieniem lokalnego kapitału. Emitenci zaczęli oferować papiery wartościowe płatne w 17 różnych walutach europejskich. W ten sposób narodził się międzynarodowy rynek papierów wartościowych.
Próbowali także emitować obligacje równolegle w różnych krajach. Każda sztuka była denominowana w lokalnej walucie. Przeszkody prawne i techniczne pokrzyżowały ten pomysł. Nie zapuściła korzeni.
Problem bilansu płatniczego w USA przyspieszył rozwój rynku europejskiego. Przepisy amerykańskie skutecznie zamknęły rynek kapitałowy dla zagranicznych emitentów. Instytucje amerykańskie nałożyły ograniczenia na udzielanie pożyczek zagranicznych. Bezpośrednie inwestycje zagraniczne amerykańskich korporacji napotykają trudności.
Amerykańskie międzynarodowe korporacje nie miały wyboru. Musieli finansować swoje rozwijające się zagraniczne spółki zależne. Szukali za granicą.
Amerykańscy i zagraniczni bankierzy inwestycyjni utworzyli syndykaty, aby oferować te papiery wartościowe. Przyczynił się do tego rynek eurodolarowy. Eurodolar to wierzytelność od dolarów zdeponowanych w europejskich bankach. Większość nowych obligacji oferowanych za granicą była denominowana w eurodolarach.
Kapitał się przeniósł. Mechanizm ewoluował. Krajobraz zmienił się z wewnętrznych, izolowanych struktur w bardziej zintegrowaną, choć złożoną, globalną sieć.
Dlaczego wydanie transgraniczne ma znaczenie
Ta zmiana nie polegała tylko na uniknięciu amerykańskich ograniczeń. Chodziło o efektywność. Kiedy rynki lokalne kurczą się, kapitał przepływa tam, gdzie jest mile widziany. Taki kanał zapewnił rynek eurodolarowy.
Dla korporacji oznaczało to dostęp do głębszych zasobów płynności. Dla inwestorów oznaczało to dywersyfikację ponad granicami państw. Zmienił się także profil ryzyka. Istotnym czynnikiem stało się ryzyko walutowe. Ale podobnie jest z potencjałem wyższych zysków.
Dziedzictwo tej epoki jest kontynuowane. Współczesne światowe rynki obligacji nie pojawiły się znikąd. Zostały sfałszowane z konieczności. Arbitraż regulacyjny. Prosty fakt jest taki, że pieniądze szukają najlepszego dostępnego zwrotu, niezależnie od położenia geograficznego.
Inwestorzy wciąż borykają się z tym samym podstawowym problemem. Ocena jakości kredytowej w świecie, w którym danych jest mnóstwo, ale interpretacja jest subiektywna. Narzędzia się zmieniły. Podstawowa mechanika pozostaje taka sama.
Co to oznacza dla obecnych uczestników rynku
Zrozumienie historii międzynarodowych papierów wartościowych pomaga wyjaśnić obecne zachowanie rynku. Kiedy widzisz obligację wyemitowaną w Londynie, ale denominowaną w dolarach amerykańskich, widzisz końcowy etap ewolucji z lat sześćdziesiątych. Rynek eurodolarowy stworzył ramy dla kapitału transgranicznego, który w dalszym ciągu stanowi podstawę większości światowych finansów.
Dla korporacji możliwość pozyskiwania środków na rynkach międzynarodowych pozostaje strategiczną przewagą. Wymaga to jednak poruszania się w złożonym środowisku regulacyjnym. W różnych jurysdykcjach obowiązują różne zasady ujawniania informacji. Różne systemy prawne.
Dla inwestorów prywatnych lekcja jest jasna. Dywersyfikacja nie dotyczy tylko klas aktywów. Chodzi o geografię. O walucie. O zrozumieniu, gdzie i dlaczego przepływają pieniądze.
Rynki są obecnie mniej rozdrobnione niż w latach sześćdziesiątych. Ale nie są one proste. Interakcja między polityką krajową a światowymi przepływami kapitału w dalszym ciągu kształtuje stopy procentowe. I rentowność. I ryzyko.
Nie ma idealnej strategii. Tylko świadome wybory. Im lepiej rozumiesz mechanikę nowych wydań, tym lepiej możesz je tworzyć.
W epoce powojennej nastąpiła specyficzna zmiana w sposobie przyciągania kapitału przez kraje. W latach 1957-1965 wyłonił się nowy rynek europejski. Nie był to jedynie efekt uboczny handlu, ale strukturalna zmiana w światowych finansach.
Znacząco wzrósł wolumen publicznie plasowanych obligacji zagranicznych. W 1957 r. wartość ta wyniosła około 492,6 mln dolarów. Do 1965 roku liczba ta wzrosła prawie trzykrotnie do 1,4895 miliarda dolarów. Ta ogromna ekspansja nastąpiła w ciągu krótkiego okresu ośmiu lat.
Kto pożyczył te wszystkie pieniądze?
Lista głównych kredytobiorców była stała i współczesnemu słuchaczowi może wydawać się zaskakująca. Liderami były Kanada, Australia, Japonia, Norwegia, Izrael, Dania i Nowa Zelandia. To nie byli dzisiejsi giganci przemysłowi. Były to gospodarki rozwijające się lub odbudowujące o dużych potrzebach kapitałowych.
Rola państwa a sektor prywatny
W niemal wszystkich powyższych przypadkach głównym pożyczkobiorcą był rząd krajowy. To nie był przypadek. Rządy potrzebowały środków na infrastrukturę i restrukturyzację lub refinansowanie długu. Zwrócili się w stronę rynków międzynarodowych, gdyż krajowy kapitał był niewystarczający.
Jedynym wyjątkiem w tej grupie była Kanada. Tam wiodącą rolę odegrały jednostki polityczne – prowincje i samorządy lokalne. To oni byli głównymi pożyczkobiorcami, a nie rząd federalny.
To rozróżnienie ma znaczenie. Pokazuje, jak lokalne potrzeby fiskalne stymulowały emisję międzynarodowego długu. Podkreśla także wczesne etapy emisji obligacji komunalnych lub prowincjonalnych w kontekście globalnym.
Prywatni pożyczkobiorcy w dużych gospodarkach
W Niemczech Zachodnich, Wielkiej Brytanii i USA sytuacja uległa odwróceniu. Tutaj jedynymi pożyczkobiorcami na rynkach międzynarodowych były firmy prywatne. Rządy tych krajów nie emitowały w tym okresie obligacji zagranicznych.
Dlaczego?
Były to uznane potęgi przemysłowe. Mieli głębokie krajowe rynki kapitałowe. Ich rządy nie musiały przyciągać europejskich pożyczek zagranicznych. Jednak prywatne korporacje dostrzegły możliwości za granicą. Emitowali obligacje, aby sfinansować ekspansję lub działalność poza granicami kraju.
Podział ten ukazuje wyraźną tendencję: gospodarki rozwijające się lub odradzające się opierają się na pożyczkach rządowych na poziomie międzynarodowym. W dojrzałych gospodarkach sektor prywatny uczestniczył w transgranicznym finansowaniu dłużnym.
Mechanika wczesnych euroobligacji
Rozwój tych rynków nie był przypadkowy. Było to spowodowane arbitrażem regulacyjnym i potrzebami w zakresie przepływu kapitału. Banki europejskie, zwłaszcza w Londynie, zaczęły gwarantować obligacje dla nierezydentów. Stworzyło to płynny rynek wtórny. Papiery te mogli kupić inwestorzy z kilku krajów.
Kredytobiorcom zapewniało to dostęp do większej puli kapitału. Dla inwestorów oznaczało to dywersyfikację. Ale wprowadziło także nowe zagrożenia. Pewną rolę odegrały wahania kursów walut, niestabilność polityczna i różne ramy prawne.
Liczby opowiadają historię wzrostu. Od 492,6 mln dolarów do 1,4895 mld dolarów to nie tylko statystyka. To dowód na to, że system finansowy dostosowuje się do nowego porządku globalnego. Lista pożyczkobiorców – Kanada, Australia, Japonia, Norwegia, Izrael, Dania, Nowa Zelandia – pokazuje, gdzie popyt był największy. Brak pożyczkobiorców rządowych w USA, Wielkiej Brytanii i Niemczech Zachodnich pokazuje, skąd pochodziła podaż.
Okres ten położył podwaliny pod nowoczesny rynek euroobligacji. Mechanizmy były proste w porównaniu do nowoczesnych instrumentów pochodnych. Ale cel był ten sam: skuteczny przepływ kapitału przez granice. Kredytobiorcy znali ryzyko. Kredytodawcy je zaakceptowali. Rynek
Jak wzrost gospodarczy napędza nowoczesny handel
Rynki nie pojawiły się przypadkowo. Powstały, ponieważ gospodarki stały się większe. W początkowej fazie rozwoju przedsiębiorstwa są małe. Wymagają niewielkiej ilości gotówki. Stopa oszczędności jest niska. Nie ma wyrafinowanych instytucji, które byłyby w stanie skierować prywatne pieniądze na produktywne projekty.
Wtedy dochód narodowy rośnie. Na scenę wkraczają nowi gracze finansowi. Ich zadanie jest proste: wykorzystać rosnącą ilość oszczędności i zaangażować je w pracę.
To stwarza specyficzny popyt. Inwestorzy indywidualni i instytucjonalni potrzebują miejsca na swoje fundusze. Muszą szybko zamienić akcje na gotówkę. Potrzebują szybkości. Ta presja napędza rozwój handlu papierami wartościowymi, jaki znamy dzisiaj.
Dlaczego wzrost krajowy jest ważniejszy niż nowe emisje
Jest tu pewien niuans, który często jest pomijany. W miarę dojrzewania rynków korporacje zmieniają sposób pozyskiwania kapitału.
Coraz mniej polegają na publicznej sprzedaży nowych akcji. W coraz większym stopniu polegają na reinwestowaniu własnych zysków. Ten przepływ zysków z powrotem do biznesu nie jest przypadkowy. Reaguje na nastroje inwestorów.
Jeśli spółka wygląda obiecująco, inwestorzy podnoszą cenę jej akcji na rynku handlowym. Są gotowi zrezygnować z dywidend. Postawili na długoterminowy wzrost kapitału poprzez rozwój wewnętrzny.
Kiedy ekspansja jest finansowana z zysków zatrzymanych, segment obrotu wtórnego staje się dominującą siłą na rynku kapitałowym. Jest ważniejszy niż rynek emisji pierwotnej.
Korzenie w handlu i pożyczkach
Wymiany mają skromne korzenie. Zaczęli od towarów rolnych.
W średniowiecznej Europie uczciwi handlarze korzystali z kredytu. Wymagało to dowodów z dokumentów: rachunków, paragonów, weksli. Początki wymiany francuskiej sięgają XII wieku. Handel skupiał się na wekslach handlowych.
Filip Piękny (1268–1314) dostrzegł chaos i stworzył regulacje. Stworzył stanowisko courratier dechange. Był poprzednikiem współczesnego francuskiego brokera, czyli agenta dechange.
W międzyczasie w Brugii kupcy zbierali się przed domem rodziny Van der Burse, aby handlować. Nazwisko rodziny utkwiło w pamięci. „Giełda” stała się synonimem giełdy.
Schemat ten powtarzał się w XVI i XVII wieku. Amsterdam. Wielka Brytania. Dania. Niemcy. Centra handlowe dały początek rynkom instytucjonalnym.
Przejdź z rachunków na akcje
Ekspansja handlu wymagała banków. Wymagane firmy ubezpieczeniowe. Rządy borykały się z okresowymi niedoborami kapitału i poszukiwały nowych źródeł finansowania.
Pierwszymi emitentami papierów wartościowych były rządy. Banki. Firmy ubezpieczeniowe. Spółki akcyjne. Duże firmy handlowe.
Logicznym krokiem było przejście z bonów komercyjnych na papiery wartościowe. To nie był skok.
Na początku XVII wieku w Amsterdamie handlowano akcjami Holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej. W 1773 roku londyńscy handlarze przenieśli się z kawiarni do specjalnie wybudowanego budynku. W XIX wieku formalny obrót papierami wartościowymi stał się standardem w krajach uprzemysłowionych.
Rozporządzenie: ramy dobrowolne i prawne
Ewolucja przebiegała w ramach różnych filozofii regulacyjnych.
W Wielkiej Brytanii postęp miał charakter wewnętrzny. Giełda Londyńska sama się regulowała. Działała na zasadach dobrowolnych.
Francja wybrała inną drogę. Giełdy francuskie podlegają bezpośredniemu ustawodawstwu. Agenci zmiany działali na podstawie dekretów krajowych.
W Paryżu istniały kiedyś trzy różne rynki:
* Parkiet: Oficjalny rynek „podłogowy”.
* Za kulisami: Półoficjalny targ „skrzydłowy”.
* Or-Kote: Nieuregulowany „zewnętrzny” rynek papierów wartościowych nieobligacyjnych.
Z biegiem czasu przepisy stawały się coraz bardziej rygorystyczne. Rynek Hors Côté znalazł się pod oficjalnym nadzorem w 1929 roku. W następnej dekadzie jego działalność połączyła się z Kulisą. Następnie w 1961 roku Kulisa połączyła się z Parquet.
Belgia oscylowała pomiędzy kontrolą a wolnością. Ścisła kontrola rządu nastąpiła w 1801 r. Zakończyła się w 1867 r. Kryzys gospodarczy lat 1929–1934 przywrócił władzę centralną.
Szwajcaria wybrała podejście zdecentralizowane. Giełdy są regulowane przez prawo kantonalne (stanowe), a nie przez pojedynczy mandat krajowy.
Powojenne zmiany i globalna ekspansja
Historia przeformatowała te rynki.
W Republice Południowej Afryki i Kanadzie tworzenie giełd jest napędzane przez górnictwo. Nie przez handel. Ofiara.
W Niemczech nastąpiła zmiana geograficzna. Giełda Berlińska straciła dominację po II wojnie światowej. Frankfurt i Dusseldorf przejęły kontrolę.
W Japonii nastąpiła całkowita rewolucja. Uchwalono nową ustawę o papierach wartościowych, opartą na systemie amerykańskim. Przeprowadzono masową kampanię mającą na celu dystrybucję udziałów posiadanych wcześniej przez zaibatsu (konglomeraty rodzinne) i korporacje parapaństwowe.
Własność publiczna wzrosła dramatycznie. Spowodowało to znaczne zyski na dziewięciu japońskich giełdach.
Kraje rozwijające się również zwróciły się na Zachód. Rządy zaczęły wykorzystywać giełdy w celu ułatwienia finansowania zewnętrznego. Nie chodziło już tylko o lokalny kapitał. Chodziło o połączenie z globalną pulą funduszy.
Mechanizmy się zmieniły. Cel pozostaje ten sam. Kapitał bezpośredni tam, gdzie jest potrzebny. Przyspiesz transakcje. Pozwól akcjonariuszom na wychodzenie z inwestycji, kiedy tylko chcą.
Wciąż konfigurujemy mechanizmy. Utrzymuje się podstawowe napięcie między regulacją a organizacją wolontariacką. Niektóre rynki preferują samokontrolę. Inne wymagają nadzoru rządu. Obydwa podejścia mają swoje kompromisy.
Pytanie nie brzmi, który system jest idealny. Chodzi o to, jak dobrze obecna struktura służy inwestorom, którzy inwestują swoje pieniądze. I kto zostaje w tyle, gdy rynek porusza się zbyt szybko.
Amerykański system finansowy nie zaczął się z hukiem. Zaczęło się od spekulacji. W 1791 roku w Filadelfii odbyła się pierwsza giełda. Miasto było ośrodkiem handlu krajowego i zagranicznego, co czyniło go logicznym miejscem gromadzenia się inwestorów.
Zaledwie rok później w ich ślady poszedł Nowy Jork.
Dwudziestu czterech traderów i brokerów spotkało się pod drzewem przy 68 Wall Street. Podjęli pragmatyczną decyzję: pobierają prowizję za pełnienie funkcji agenta. Dawali sobie także pierwszeństwo w negocjacjach. Wolumen obrotu był niski. Rynek opierał się na rządowych papierach wartościowych. Później dodano akcje banków i towarzystw ubezpieczeniowych. Budowa dróg i kanałów doprowadziła do powstania kolejnych zabezpieczeń. Do 1817 roku brokerzy ci sformalizowali swoją strukturę, tworząc Radę Giełd i Papierów Wartościowych w Nowym Jorku.
Industrializacja pobudziła rozwój. Dodatkowe wymiany pojawiły się w czasach wojny secesyjnej. Jeden z nich stał się poprzednikiem NYSE Amex Equities, będącej obecnie jednym z największych rynków w kraju. Giełda nowojorska (NYSE) przyjęła obecną nazwę w 1863 roku.
Globalne struktury wymiany różnią się radykalnie
Giełdy spełniają typowe, podstawowe funkcje. Zajmują się notowaniem, handlem i rozliczeniami. Jednakże mechanizmy administracyjne są bardzo zróżnicowane.
Weźmy pod uwagę londyńską giełdę papierów wartościowych. Jest to największa na świecie giełda pod względem wolumenu i różnorodności papierów wartościowych. Pracuje niezależnie. Regulacje rządowe nie mają wpływu na jego codzienną działalność. Przypomina prywatny klub. Regulamin ustala rada. Członkowie wybierają Radę. Makler rządowy jest z urzędu członkiem zarządu bez prawa głosu. Sekretarz i personel zajmują się codziennymi operacjami.
USA wybierają inną ścieżkę. Państwo nie prowadzi bezpośrednio giełd. Ale od 1933 roku Kongres uchwalił ustawy kształtujące rynek.
Krajobraz definiują dwa prawa. Ustawa o papierach wartościowych z 1933 r. reguluje rynek nowych emisji. Ustawa o giełdzie z 1934 r. reguluje handel. Ustawa z 1934 r. wymagała od każdej większej giełdy rejestracji w Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC). Wyjątki istnieją tylko dla giełd z ograniczonym wolumenem transakcji. Giełdy te muszą przestrzegać pewnych zasad handlowych.
Tworzy to partnerstwo administracyjne. Giełdy są stowarzyszeniami prywatnymi. Funkcjonują jako instytucje quasi-państwowe. SEC może interweniować, jeżeli wymaga tego interes publiczny.
Europejskie giełdy podlegają bardziej rygorystycznemu nadzorowi rządowemu. Giełda w Amsterdamie jest organizacją prywatną. Minister Finansów sprawuje jednak nadzór zgodnie z obowiązującym prawem.
Giełda w Zurychu opiera się na zarządzie składającym się z wybieranych członków. Ustalili politykę. Koordynują komisje. Komitet Kantonu Zurychu kieruje handlem na tym terenie. Jej przewodniczącym jest szef wydziału finansowego kantonu Zurych.
Frankfurt działa pod przewodnictwem Rady Gubernatorów wybieranej przez członków. Przepisy te wymagają jednak zgody władz Hesji. Minister Finansów Hesji powołuje oficjalnych specjalistów. Specjaliści ci zarządzają obrotem określonymi papierami wartościowymi.
Bruksela włącza Ministerstwo Finansów w powoływanie członków komisji. Przedstawiciel rządu monitoruje przestrzeganie zasad. Komisja Bankowa, powołana przez rząd, ma znaczne uprawnienia w zakresie dopuszczania papierów wartościowych do publicznego obrotu.
W Paryżu na czele Komisji ds. Polityki Giełdy stoi prezes Banku Francji. Członków zwyczajnych wybiera Ministerstwo Finansów. Agenci giełdowi (agents dechange ), którzy kontrolują handel, są urzędnikami półrządowymi.
Włochy przyjmują rygorystyczne podejście. Nowi członkowie włoskich giełd muszą zdać konkurencyjne egzaminy. Państwo wyznacza ich z otrzymanej listy. Proces ten nadaje im status publiczny.
Regulacja to nie tylko zasady. Taka jest struktura. Kto trzyma pióro? Kto pisze konstytucję? Odpowiedzi określają naturę rynku.
Właściciele sklepów
Przez ponad siedemdziesiąt lat bramy nowojorskiej giełdy papierów wartościowych (NYSE) pozostawały zamknięte dla wszystkich oprócz bardzo małego kręgu ludzi. Od 1953 r. liczbę członków giełdy ograniczono do 1366 osób. Nie przez firmy. Nie przez korporacje. Ludzie.
Ale jest tu pewien niuans. Ci ludzie rzadko działają samotnie. Są to zazwyczaj partnerzy lub akcjonariusze firm członkowskich — organizacji prowadzących interesy bezpośrednio ze społeczeństwem. Giełda nie wpuszcza byle kogo. Przygląda się im ze szczególną uwagą. Zasadą jest, że większość właścicieli musi zajmować się przede wszystkim działalnością maklerską lub obrotem papierami wartościowymi. Jeśli chcesz posiadać udziały w korporacji członkowskiej i osiągają one 5%, potrzebujesz zgody giełdy. Aktywni menedżerowie i dyrektorzy muszą być członkami giełdy lub członkami stowarzyszonymi.
Giełda nadzoruje firmy członkowskie w zakresie, jaki uważa za leżący w interesie publicznym.
To tworzy hierarchię. Istnieją pełnoprawni członkowie, którzy handlują bezpośrednio na platformie transakcyjnej. Następnie są członkowie stowarzyszeni. Przestrzegają zasad. Płacą swoje składki. Nie wolno im jednak wchodzić na parkiet i wykrzykiwać poleceń. Są częścią ekosystemu, ale nie jego silnikiem.
Dlaczego struktura jest ważna dla inwestorów detalicznych
Dlaczego ta starożytna struktura wciąż jest dla Ciebie ważna, ktoś, kto próbuje zrozumieć Twoje portfolio? Ponieważ NYSE to nie tylko rynek. Jest podmiotem regulowanym mającym bezpośredni udział finansowy. Kupując akcje na NYSE, nie wystarczy nacisnąć przycisk. Opierasz się na systemie, w którym pośrednicy zostali sprawdzeni, ich liczba jest ograniczona i od dziesięcioleci podlegają rygorystycznym standardom operacyjnym.
Limit liczby członków nie jest dowolny. Może ograniczać konkurencję o status, ale zapewnia również, że osoby prowadzące procesy będą miały długoterminowy interes w zachowaniu integralności wymiany. Nie są to pracownicy tymczasowi. Oni tu zostaną. Zmniejsza to ryzyko chaotycznych, nieuregulowanych pośpiechów handlowych, które mogłyby nękać czysto otwarty rynek.
Cena ekskluzywności
Jest też minus. Ekskluzywność rodzi samozadowolenie. Gdy tylko 1366 osób może zostać członkami, bariera wejścia jest zbyt wysoka. Nie chodzi tylko o pieniądze; to także kwestia reputacji i powiązań. Przez długi czas powodowało to zamknięcie giełdy. Wyeliminował innowatorów, którzy nie pasowali do tradycyjnego modelu broker-dealer.
Ale rynek się zmienił. Handel elektroniczny sprawił, że fizyczny parkiet transakcyjny stał się w dużej mierze ceremonialny w przypadku wielu transakcji. Członkowie stowarzyszeni, którym nie wolno handlować na stronie, odgrywają teraz inną rolę. Zajmują się animacją rynku. Zapewniają płynność. Łączą starą gwardię z nową cyfrową rzeczywistością.
System jest trudny. Ona się powoli zmienia. Ale jest też stabilnie. Dla inwestora stabilność ma wartość. Możesz nie lubić wyłączności. Być może nie podoba Ci się pomysł ograniczenia dostępu do małej grupy osób. Kiedy jednak na rynku panuje zamieszanie, chcesz mieć pewność, że domy po drugiej stronie transakcji zbudowane są na solidnych, regulowanych fundamentach.
Pytanie nie brzmi, czy to ograniczenie jest sprawiedliwe. Pytanie brzmi, czy ochrona, jaką zapewnia, jest warta nieskuteczności. W okresach zmienności może się okazać, że będziesz błagać, aby te nieefektywności trwały nadal.
Jak działa członkostwo w giełdzie
Wejście do zamkniętego kręgu dużej giełdy to nie tylko kwestia obecności. Jest to proces ograniczony. Na giełdzie nowojorskiej (NYSE) nie wystarczy po prostu uiścić opłatę i rozpocząć handel. Potrzebujesz „siedzenia”. I to nie byle jaki udział. Należy go nabyć od obecnego członka lub odziedziczyć ze spadku po zmarłym członku.
Ale posiadanie akcji to dopiero pierwszy krok.
Rada Gubernatorów ma tu realną władzę. Prowadzą dochodzenia. Głęboko. Sprawdzają twoją przeszłość. Dokładnie sprawdzają Twoją sytuację finansową. Następnie musisz udowodnić, że naprawdę znasz się na rzeczy. Wymagany jest rygorystyczny egzamin z wiedzy o papierach wartościowych. Żadnych obejść.
Nie wszyscy członkowie giełdy są równi. Partner handlowy pełni różne role, z których każda ma swoją specyficzną funkcję.
Weźmy na przykład pośrednika prowizyjnego. To są konie pociągowe rynku. Realizują zamówienia klientów po aktualnej cenie rynkowej lub zbliżonej do niej. Mają do czynienia z pieniędzmi ogółu. Po to są specjaliści. Koncentrują się na jednym lub większej liczbie określonych papierów wartościowych. Działają jako brokerzy zleceń z limitem od innych członków giełdy, ale także działają jako dealerzy. Kupują i sprzedają na własny rachunek. Stwarza to konflikt interesów, który jest ściśle regulowany.
Masz także brokerów podłogowych. Niektórzy nazywają ich brokerami „dwudolarowymi”. Realizują zlecenia dla innych brokerów. Pobierają prowizję. Nie komunikują się ze społeczeństwem. Pozostają w kręgu handlowym.
Brokerzy nieparzyści zajmują się małymi transakcjami. Kupują lub sprzedają w ilościach, które nie są równe standardowej partii 100 akcji. A potem są zarejestrowani handlowcy. Kupują i sprzedają na własny rachunek. Żadnych klientów. Tylko ryzyko i nagroda.
Zasady zmieniają się po przepłynięciu Atlantyku.
Dlaczego członkowie London Exchange są inni
Londyńska Giełda Papierów Wartościowych (LSE) nie handluje jednostkami fizycznymi. Operuje nominacjami. Aby dołączyć, potrzebujesz nominacji od członka odchodzącego na emeryturę. Cena? Ona pływa. Różni się w zależności od podaży i popytu. To może być drogie.
Ale pieniądze nie są jedyną barierą. Potrzebujesz zgody. Konkretnie: za przyjęciem uchwały musi głosować co najmniej trzy czwarte członków Rady Giełdy. To jest wysoka poprzeczka.
Kiedy już znajdziesz się w środku, jesteś albo pośrednikiem, albo pośrednikiem pracy. Broker działa jako agent dla społeczeństwa. Jobber handluje na własny rachunek. Ale tutaj jest haczyk: Jobber handluje tylko z innymi brokerami lub Jobberami. Nie mają bezpośredniego kontaktu ze społeczeństwem. To błędne koło profesjonalistów.
Francuscy odźwierni
Giełda paryska jest jeszcze bardziej ekskluzywna. Jest dokładnie 85 agentów wymiany. To jest twarde ograniczenie. Więcej nie. Nie mniej.
Agenci ci monitorują działania. Nie wykonują oni sami głównej pracy. Właściwym obrotem i realizacją zleceń zajmują się ich pracownicy oraz pracownicy giełdy. To jest hierarchia.
Aby zostać jednym z tych 85 agentów, potrzebujesz określonego zestawu kwalifikacji. Ustalone standardy edukacyjne. Lata doświadczeń. Egzamin pisemny, który prawdopodobnie nie pozwoli Ci zasnąć. Kandydat musi zostać wyznaczony przez członka odchodzącego na emeryturę lub spadkobierców zmarłego członka. I musisz wpłacić kaucję.
Potem ostatni krok. Oficjalne powołanie przez Ministra Finansów. Zatwierdzenie stanu. Nie tylko branżowe.
Globalne różnice
Inne giełdy europejskie wyznaczają własne standardy. Charakter. Doświadczenie. Sytuacja finansowa. Niektórzy dodają do tego wymagania edukacyjne.
Droga do Brukseli jest długa. Sześć kolejnych lat doświadczenia w biurze maklerskim. Minimum. Plus wykształcenie z zakresu nauk biznesowych lub ekonomii. Do tego egzamin zawodowy. To jest maraton.
W Niemczech, Szwajcarii i Szwecji krajobraz jest inny. Banki dominują w branży brokerskiej. Nie mówimy o osobach kupujących akcje. Chodzi o władzę instytucjonalną.
Japonia działa według zupełnie innej logiki.
Członkowie japońskich giełd muszą być korporacjami. Osoby prywatne nie mogą dołączyć. Firma musi działać w branży papierów wartościowych.
Istnieją tutaj dwa typy członków. Członkowie zwyczajni. Kupują i sprzedają dla klientów lub na własny rachunek. Pełna obsługa. Całkowite ryzyko.
I jest saitori (saiitori). Działają przede wszystkim jako pośrednicy dla członków zwyczajnych. Łączą linki. Ułatwiają przepływ transakcji.
Struktura handlu determinuje ryzyko. Kontrola dostępu decyduje o stabilności. Kto wchodzi w sprawy. Sposób ich działania ma jeszcze większe znaczenie.
Jak giełdy faktycznie ustalają ceny
Większość platform handlowych działa jako rynki aukcyjne. Ceny nie są ustalane przez centralny algorytm lub stałą cenę. Powstają w wyniku przetargów konkurencyjnych. Na dużych i płynnych rynkach transakcje te mają charakter ciągły. Zdarzają się one przez cały dzień, każdego dnia, dla wszelkich akcji, którymi jest aktywne zainteresowanie. Na mniejszych rynkach wszystko działa inaczej. Stosowana jest tam rotacja. Akcje podawane są partiami. Aukcja ma miejsce tylko wtedy, gdy nadejdzie określony przedział czasowy. Nazywa się to rynkiem połączeń.
W Stanach Zjednoczonych mechanika jest w dużej mierze ujednolicona. Weźmy jako przykład giełdę nowojorską (NYSE). Klient składa zamówienie. Trafia do oddziału firmy członkowskiej. Firma przenosi go na parkiet giełdy. Często trafia to bezpośrednio do funkcjonariusza wykonującego rozkazy. Czasami najpierw przechodzi przez centralę firmy w Nowym Jorku. W każdym razie wzywa się maklera giełdowego. Broker dostarcza zlecenie na konkretną pozycję handlową (trading desk) dla danej akcji. Tam bierze udział w aukcji. Składa ofertę jako kupujący. Lub przesyła zapytanie jako sprzedawca.
Jeżeli zlecenie nie ma charakteru rynkowego (tzn. nie wymaga natychmiastowej realizacji po żadnej cenie), broker przekazuje je specjaliście (wyspecjalizowanemu animatorowi rynku). Specjalista czeka. Realizuje zlecenie, gdy cena osiągnie określony poziom.
Podwójna rola specjalisty
Logika aukcji jest prosta. Papiery wartościowe trafiają do najwyższej oferty. Sprzedawane są oferentowi, który zaoferuje najniższą cenę. Ale giełda NYSE dodaje warstwę złożoności. Specjalista pełni podwójną rolę. Pełni funkcję dyrektora. Handluje na własny rachunek. Zapewnia to stabilność. Absorbuje nadwyżkę podaży lub popytu, gdy rynek staje się niestabilny.
Pełni także funkcję agenta. Reprezentuje innych brokerów. Brokerzy ci mają zlecenia, które trudno szybko zrealizować. Specjalista jest również zaangażowany w ten proces. Jest to wbudowany mechanizm płynności. Bez tego cienkie rynki zamarzłyby znacznie szybciej.
Przetwarzanie dużych zamówień instytucjonalnych
Inwestorzy instytucjonalni zmienili zasady gry. Firmy ubezpieczeniowe. Fundusze wspólnego inwestowania. Fundusze emerytalne. Żądają ogromnych pakietów akcji. NYSE musiała się dostosować. Standardowym podejściem jest dzielenie dużych bloków na mniejsze, wykonalne zamówienia. To wymaga czasu. To rozprzestrzenia ryzyko.
Inną metodą jest montaż wstępny. Broker zbiera pasujące zamówienia z wyprzedzeniem. Następnie ich „ponownie chrzci”. Spowoduje to wykonanie transakcji po cenach bieżących. Odbywa się to ściśle według zasad. Ponieważ broker często otrzymywał te zlecenia poza parkietem, transakcja zaczyna wyglądać mniej jak czysta aukcja, a bardziej jak transakcja negocjowana.
Ta logika rozciąga się na pozycjonowanie bloków. Broker pełni rolę zleceniodawcy. Kupuje cały blok od sprzedawcy. Następnie rozprowadza go w miarę upływu czasu na podłodze. Jest to pomost pomiędzy natychmiastową realizacją a stopniowym eksponowaniem pozycji.
Specjalne procedury dla skomplikowanych transakcji
Czasami standardowe metody nie działają. NYSE dopuszcza specjalne procedury w takich wyjątkowych przypadkach.
Dystrybucja wtórna odzwierciedla gwarantowanie nowych emisji. Grupa sprzedająca lub konsorcjum przetwarza blok poza salą sprzedaży. Dzieje się to po zakończeniu aukcji. Cenę reguluje giełda.
Alokacja giełdowa zakłada, że firma członkowska gromadzi zlecenia kupna. Krzyżuje je na podłodze. To nie jest zwykła przeprawa. Broker sprzedający może wypłacić dodatkowe wynagrodzenie swoim zarejestrowanym przedstawicielom i firmom uczestniczącym. Stymuluje to płynność tam, gdzie jej brakuje.
Oferta specjalna wykorzystuje możliwości giełdy. Cena nie może być wyższa od ostatniej oferty lub aktualnej oferty – w zależności od tego, która jest niższa. Nie może spaść poniżej bieżącego zapotrzebowania, chyba że uzyska specjalne pozwolenie. Warunki są wyświetlane w kanale notowań. Sprzedawca oferuje zapłatę specjalnej prowizji. Jest to przejrzyste, ale kosztowne.
Zakup bloku przez specjalistę umożliwia specjalistom zakup bloku poza normalnymi procedurami. Cena jest zazwyczaj niższa od aktualnego zapotrzebowania. Jest to dyskonto za przejęcie dużej, niepłynnej części akcji.
Mechanizmy te istnieją, ponieważ proces ustalania cen nie zawsze jest czysty. Czasami robi się to mylące. Rynek dostosowuje się do tego zamieszania. Specjalista przejmuje ryzyko. Broker zgadza się na warunki. Giełda podaje zasady. Nie jest to skuteczne w najczystszym tego słowa znaczeniu. Ale to utrzymuje rynek w ruchu.
Londyńska Giełda Papierów Wartościowych działa inaczej niż Nowojorska Giełda Papierów Wartościowych (NYSE). Działa w oparciu o architekturę systemu podzielonego, która oddziela funkcje agenta i dealera. Są tu brokerzy. Są tu handlarze (jobberzy). Nie komunikują się z tobą. Komunikują się ze sobą.
Broker jest Twoją bramą. Zlecenie składasz w firmie brokerskiej. Ta firma wysyła go na parkiet komercyjny. Broker przyjmuje to zlecenie i szuka dealera. Dealer to osoba, która należy do określonego kręgu handlowego dla danego papieru wartościowego.
Dealer działa wyłącznie jako zleceniodawca, kupując i sprzedając na własny rachunek.
Tutaj leży kluczowa różnica. Dealer współpracuje wyłącznie z brokerami lub innymi dealerami. Nigdy nie współpracuje bezpośrednio ze społeczeństwem. Kupuje i sprzedaje z własnej kieszeni. Jest dilerem, a nie agentem.
Jak zawęża się spread
Broker podchodzi i prosi o wycenę. Nie mówi, czy kupuje, czy sprzedaje. Dlaczego? Ponieważ ujawnianie intencji zabija dźwignię finansową. Dealer podaje cenę zakupu (bid) i cenę sprzedaży (ask). Rozpiętość to różnica między nimi.
Jeśli spread jest szeroki, broker odchodzi. Znajduje innego dealera zajmującego się tym samym papierem wartościowym. Powtarza ten proces. On się targuje. Działa dalej, aż znajdzie najlepszą możliwą cenę dla swojego klienta. Dopiero wtedy zawiera umowę.
Broker otrzymuje od Ciebie prowizję. Kupiec? Żyje z rozprzestrzeniania się. Dostosowuje swoje ceny kupna i sprzedaży, aby maksymalizować zyski. Ale niesie to także ryzyko.
Ryzyko dealera i „zwrot”
W przeciwieństwie do specjalisty na NYSE, dealer londyński nie ma obowiązku utrzymywania cen. Nie interweniuje, aby zapobiec załamaniu się rynku. Po prostu handluje swoją własną księgą pozycji.
Inwestorzy instytucjonalni zmienili tę dynamikę. Ich oferty są ogromne. Teraz krupier ryzykuje duże sumy. Aby zrekompensować to ryzyko, duże zamówienia są często uzgadniane z wyprzedzeniem. Dealer akceptuje minimalny „zwrot” – niewielką opłatę za akcję – a reszta transakcji odbywa się na drewnianej podłodze w ramach procedury. Ma to mniej wspólnego z ustalaniem cen, a więcej z realizacją bloku transakcji.
System ten zapewnia ciągłość rynku. Nie korzysta z aukcji w Nowym Jorku. Opiera się na dwustronnych negocjacjach pomiędzy wyspecjalizowanymi uczestnikami.
Globalne wariacje na ten temat
Inne giełdy kopiują tę strukturę, ale zmieniają mechanikę.
W Paryżu, Brukseli, Kopenhadze, Sztokholmie i Zurychu masz systemy aukcyjne. Ceny nie są ciągłe. Są one ustalane w drodze ofert i ofert w określonych momentach. czekasz. Składasz wniosek. Rynek się oczyszcza.
Tokio jest inne. Handel ma charakter ciągły. Zgłoszenia są przetwarzane przez członków saytori. Osoby te prowadzą arkusze zamówień dla każdej transakcji. Ale tu jest haczyk: saytori nie handluje na własny rachunek. On nie jest dilerem. Jest mediatorem. Zrzesza członków stałych. Żadnego ryzyka dla dyrektora.
Amsterdam jest hybrydą. Aktywne papiery wartościowe są przedmiotem bezpośredniego obrotu pomiędzy członkami w wyznaczonych okresach. Specjaliści pełnią rolę pośredników. Przyczyniają się. Niekoniecznie opowiadają się po drugiej stronie umowy, chyba że tak zdecydują.
Zatem kupując akcje w Londynie, nie kupujesz na rynku. Kupujesz od dealera, który gra przeciwko sobie w czasie rzeczywistym, podczas gdy broker negocjuje w tle. To jest starszy system. Jest bardziej nieprzejrzysty. Ale nadal obsługuje miliardy.
Pytanie brzmi, czy ufasz spreadowi, czy aukcji. Londyn wybrał spread.
Kupno akcji nie musi być skomplikowane. Trudność polega jednak na mechanice naciśnięcia przycisku. Musisz wiedzieć, co dzieje się po złożeniu zamówienia.
Najprostszym sposobem jest zlecenie rynkowe (zlecenie rynkowe). Mówisz brokerowi, ile akcji chcesz kupić. Akceptujesz najlepszą dostępną cenę w momencie, gdy zlecenie trafia na parkiet. To jest szybkie. To proste. Ale nie masz wpływu na dokładną cenę.
Jeśli chcesz mieć kontrolę, użyj zlecenia z limitem. Określa pułap kwoty, którą jesteś skłonny zapłacić. Lub połowę tego, co jesteś skłonny zaakceptować. Transakcja zostaje zrealizowana tylko wtedy, gdy rynek osiągnie określoną liczbę lub lepszą. Amsterdam ma funkcję zwaną „średnią ceną”. Jeżeli złożysz zlecenie z limitem ceny przed otwarciem transakcji, system może je wypełnić na średnim poziomie dnia. Lub zgodnie z Twoim limitem. W zależności od tego, co jest dla Ciebie bardziej opłacalne.
Zlecenia stop i ryzyko zmienności
Zlecenie stop (zlecenie stop) jest inne. To jest mechanizm obronny. Ustawiasz cenę wywoławczą. Po osiągnięciu lub przekroczeniu tej ceny zlecenie staje się zleceniem rynkowym. Ma za zadanie chronić przed nagłymi skrętami. Ale jest pewien haczyk. Cena stopu nie jest ceną wykonania. Jeśli rynek porusza się szybko, możesz zostać zapełniony po znacznie gorszej cenie niż Twoje zlecenie stop. Brak pewności ceny utrudnia stosowanie zleceń stop w systemach takich jak model dealera londyńskiego.
Opcje: płatność za ubezpieczenie
Następnie są opcje. Konkretnie put i call. To są kontrakty. Nie akcje.
Opcja Put (sprzedaż) daje Ci prawo do sprzedaży akcji po ustalonej cenie w określonym czasie, na przykład sześciu miesięcy. To jest ubezpieczenie. Kupujesz akcje po 50 dolarów. Kupujesz opcję put za 2 dolary. Jeśli akcje spadną do 30 USD, nadal możesz je sprzedać po 50 USD. Stracisz premię w wysokości 2 USD. Jeśli akcje wzrosną do 60 dolarów, opcja sprzedaży wygasa. Zatrzymujesz zyski z akcji. Stracisz tylko wartość opcji put.
Zadzwoń (zadzwoń) jest odwrotnie. Daje Ci prawo do zakupu. Korzystasz z niego, jeśli uważasz, że cena gwałtownie wzrośnie, ale nie chcesz teraz wiązać kapitału.
To nie jest tylko teoria. Handel opcjami jest standardem w Brukseli, Paryżu, Londynie i USA. Jest to sposób na zabezpieczenie ryzyka bez sprzedaży pozycji bazowych.
Cień rynku OTC
Przed pojawieniem się ekranów cyfrowych handel odbywał się za pośrednictwem lad. Podobnie jak zakupy spożywcze. Stąd pochodzi termin „over-the-counter” (OTC). Dziś oznacza to każdą transakcję, która nie jest przeprowadzana na oficjalnej giełdzie.
Jednak zasady różnią się znacznie w zależności od lokalizacji.
* Wielka Brytania: Nie ma oficjalnego rynku pozagiełdowego.
* Holandia: Transakcje muszą odbywać się za pośrednictwem członków Giełdy Amsterdamskiej, chyba że Ministerstwo Finansów postanowi inaczej.
* Paryż: Jedna konkretna witryna zajmuje się niewymienionymi na liście problemami.
* Belgia: Komisja Giełdy co miesiąc przeprowadza publiczną sprzedaż akcji nienotowanych na giełdzie.
* Japonia: Główne giełdy dodały drugą sekcję dotyczącą procedur podobnych do OTC.
W Stanach Zjednoczonych rynek leków OTC jest ogromny. Obejmuje obligacje federalne, stanowe i komunalne. A także tysiące akcji spółek. Krajowe Biuro Notowań monitorowało około 26 000 akcji spółek dostępnych na giełdzie. W 1971 roku wprowadzono notowania komputerowe. To zmieniło wszystko. Szybkość stała się czynnikiem.
Kto to kontroluje? Brokerzy-dealerzy. Łączą się poprzez linie prywatne i telefony. Kierują się zasadami określonymi przez Krajowe Stowarzyszenie Dealerów Papierów Wartościowych (NASD). Utworzony w 1939 r. W 1964 r. Kongres zmusił duże spółki pozagiełdowe do publikowania sprawozdań finansowych w taki sam sposób, jak akcje notowane na giełdzie. Koniec z chowaniem się za ladą.
Dlaczego to przypomina negocjacje?
Rynek pozagiełdowy jest rynkiem negocjacyjnym. Tutaj nie ma aukcji. Nie widzisz stosu zamówień na żywo.
Dajesz zlecenie brokerowi. Ten broker szuka najlepszych ofert. Dzwoni do innych firm. Szuka najlepszej ceny. To okazja. Nieskuteczny. Ale jest ku temu powód.
Duże instytucje mają trudności ze sprzedażą dużych pakietów akcji na giełdach bez zmiany ceny w stosunku do nich. Dlatego korzystają z firm członkowskich spoza giełdy, aby handlować tymi blokami poza giełdą. Ale wiążą cenę z kursem wymiany. To jest „trzeci rynek”.
A potem jest „czwarty rynek”. Bez pośredników. Transakcje bezpośrednie pomiędzy inwestorami. Gracze instytucjonalni zawierają transakcje prywatnie. Systemy komputerowe pomagają teraz bezpośrednio dopasowywać się do tych dużych traderów.
Dlaczego jest to dla Ciebie ważne? Ponieważ płynność jest niejednorodna. Jeśli handlujesz akcjami lub obligacjami o małej kapitalizacji, możesz znaleźć się w strefie handlu pozagiełdowego. Nie uzyskasz takiej przejrzystości jak inwestor na NYSE. Polegasz na sieci brokera. Płacisz za negocjacje.
System ewoluuje. Komputeryzacja wkracza w każdy zakątek. Ale struktura pozostaje wielowarstwowa.
Myślisz, że po prostu kupujesz akcje. W rzeczywistości poruszasz się po hierarchii dostępu. Czasami cena, którą widzisz, nie jest ceną, którą otrzymujesz.
Czy dodatkowa kontrola zlecenia z limitem pozwoli Ci zaoszczędzić więcej niż wygoda zlecenia rynkowego? To zależy od zmienności. Akcje OTC charakteryzują się większą zmiennością. Przejrzystość jest niższa.
Rynku nie interesują Twoje intencje. Jemu zależy tylko na wykonaniu.
W ciągu ostatnich kilku dekad zainteresowanie posiadaniem papierów wartościowych dramatycznie wzrosło. Tendencje inflacyjne pchają ludzi w stronę akcji jako zabezpieczenia przed rosnącymi cenami. Giełdy prowadziły agresywne kampanie reklamowe, aby przyciągnąć inwestorów detalicznych. Regulacje rządowe usprawniły procedury handlowe, zwiększając zaufanie wśród uczestników rynku. Wiele rządów aktywnie wspiera rynki kapitałowe, aby pomóc przedsiębiorstwom w pozyskiwaniu funduszy.
W Stanach Zjednoczonych miliony ludzi posiadają bezpośrednio akcje spółek notowanych na giełdzie. Ale o wiele więcej posiada je pośrednio. Robią to za pośrednictwem dużych podmiotów instytucjonalnych, takich jak spółki inwestycyjne i fundusze emerytalne. Dane dla pozostałych krajów nie są dostępne. Główną przeszkodą dla krajów rozwijających się był brak chętnych nabywców. Tamtejsi inwestorzy często wolą aktywa materialne, takie jak grunty, od papierowych papierów wartościowych.
Powstanie instytucji konserwatywnych
Na amerykańskim rynku papierów wartościowych dominują takie instytucje jak towarzystwa ubezpieczeniowe, fundusze inwestycyjne, fundusze emerytalne, fundacje i uniwersytety. Ich obowiązki powiernicze wymagają konserwatywnej polityki. Generalnie preferują obligacje o stałym dochodzie. Jednak długoterminowa inflacja i rosnące ceny akcji zmieniły swoje stanowisko. Instytucje są obecnie bardziej przychylne akcjom zwykłym.
Fundusze inwestycyjne należą do najszybciej rozwijających się typów. Technicznie są to spółki inwestycyjne typu open-end. Liczba wyemitowanych akcji ulega ciągłym zmianom. Nowe akcje sprzedawane są inwestorom. Stare są wykupione. Ta elastyczność determinuje strukturę popytu na papiery wartościowe w epoce nowożytnej.
Ceny akcji jako wskaźniki wyprzedzające
W długich okresach zmiany cen akcji odpowiadają ogólnym wskaźnikom biznesowym. Badania cykli koniunkturalnych pokazują, że ceny akcji osiągają szczyty i dołki wcześniej niż dane ekonomiczne. To czyni je wiodącymi wskaźnikami. Cena akcji odzwierciedla obecną wartość oczekiwanych przyszłych zysków. Zyski firmy są w dużym stopniu zależne od ogólnej aktywności gospodarczej.
Tendencja akcji do osiągania lepszych wyników niż spółki może wynikać z obaw inwestorów o przyszłość. Od II wojny światowej cykle wzrostowe trwały dłużej. Recesje były krótsze. W ramach ruchów ekspansywnych wyniki poszczególnych spółek są zróżnicowane. Niektóre wykazały imponujący długoterminowy wzrost. Inni ponoszą straty.
Kiedy psychologia przeważa nad podstawami
Nagłe zdarzenia mogą mieć wpływ na psychikę inwestora. Prowadzi to do niższych cen, nawet w przypadku poprawy warunków biznesowych. Weźmy pod uwagę okres od jesieni 1940 r. do wiosny 1942 r. Miało to miejsce bezpośrednio przed i po przystąpieniu Stanów Zjednoczonych do II wojny światowej. Ceny akcji w USA szybko spadły. Aktywność gospodarcza wzrosła. Mimo to ceny spadły.
Czasami przyczyny spadków cen są niejasne. Analitycy techniczni próbują przewidzieć codzienne zmiany, badając wzorce. Wielu teoretyków się z tym nie zgadza. Twierdzą, że ceny zmieniają się z powodu nowych informacji. Informacje te nie są wyświetlane w sposób zorganizowany. Kolejne ruchy cen są niezależne. Dzieje się to losowo.
Zmiany w preferencjach inwestorów
Wraz ze zmianą oczekiwań zmienia się także podejście do rodzajów akcji. Inwestorzy optymistyczni zwykle faworyzują akcje spółek wzrostowych. Oczekuje się, że ich wartość szybko wzrośnie. Kiedy dominuje niepewność, wolą konserwatywne publikacje. Mają stabilną historię dochodów. W danym okresie wybór zmienia się w zależności od wycen poszczególnych spółek.
Rynek to ciągłe negocjacje pomiędzy strachem i nadzieją. Ceny zmieniają się nie tylko ze względu na zyski, ale także ze względu na obawę, że jutro może być gorzej. Albo lepiej. Rozbieżność między tym, co dzieje się teraz, a tym, co może się wydarzyć w przyszłości, determinuje cenę, jaką płacisz dzisiaj.
Niezbędne książki o mechanice rynku
Większość ludzi nie czyta pierwotnych źródeł. Czytają streszczenia lub powtórzenia. Ta lista zmienia sytuację. To nie są przypadkowe wybory. To właśnie te teksty definiują, jak faktycznie działa ten mechanizm.
Zacznij od definicji. Jeśli nie wiesz, co oznacza dany termin, nie będziesz w stanie bezpiecznie nim handlować. Glenn G. Mann, F. L. Garcia i Charles J. Wolfel napisali Encyklopedię bankowości i finansów. Zostało opublikowane w dwóch wersjach: 9. wydaniu (poprawionym i rozszerzonym) oraz The St. James Encyclopedia of Banking & Finance w 1991 r. Obydwa wydania obejmują podstawy. Zawierają bibliografię. To ma znaczenie. Pozwala to na głębsze zgłębienie tematu, gdy definicja rodzi pytanie.
Aby zobaczyć pełniejszy obraz przepływu pieniędzy, spójrz na prace Edwarda E. Altmana i Mary Jane McKinney. Ich Podręcznik rynków i instytucji finansowych ukazał się w 1987 r. po raz szósty. Jest to obszerny zbiór materiałów. Obejmuje strukturę. Nie tylko te powierzchowne aspekty.
Zrozumienie kontraktów terminowych i instrumentów pochodnych
Przyszłość jest złożona. Często są źle rozumiane. To nie są tylko zakłady na kierunek ruchu cen. Są to narzędzia zarządzania ryzykiem. Lub dźwignia. W zależności od tego, kto ma kontrakt.
Podręcznik ten napisali Frank J. Fabosi i Frank G. Tsarb w 1986 r. Obejmuje on papiery wartościowe, opcje i kontrakty futures. Perry J. Kaufman dołączył do niego w 1984 r. Jego Handbook of Futures Markets zawiera dane dotyczące towarów, rynków finansowych, indeksów giełdowych i opcji. Szczegółowo opisuje historię. Regulacja. Mechanika. Jeśli handlujesz instrumentami pochodnymi, jest to niezbędna baza wiedzy.
Potem następuje sama wymiana. Mark J. Powers i Mark G. Castelino wyjaśnili, jak działają giełdy w książce Inside the Financial Futures Markets, wyd. 3, 1991. Wyjaśniają funkcje. Nie tylko ceny. Nancy H. Rothstein i James M. Little zredagowali The Handbook of Financial Futures w 1984 roku. Jest on skierowany do inwestorów i profesjonalnych menedżerów. Obejmuje rozwój. Organizacja. Regulacja.
Przeczytaj regulamin. Zawsze.
Globalne wymiany i kontekst historyczny
Rynki nie są tylko w Nowym Jorku. Są wszędzie. Paul Stonham dokonał przeglądu Europy w 1982 r. Główne giełdy w Europie przedstawia ogólny przegląd. Spicer i Oppenheim zrobiły to samo dla świata w 1988 r. *Przewodnik Spicer i Oppenheim po rynkach papierów wartościowych na całym świecie. To dobra, podstawowa informacja.
Ale musisz wiedzieć, gdzie jest środek ciężkości. Robert Sobel napisał New York Stock Exchange: A History of the New York Stock Exchange, 1935–1975 (NYSE: A History of the New York Stock Exchange, 1935–1975). Książka ukazała się w 1975 roku. Napisana jest przystępnym językiem. Obejmuje najważniejszą wymianę. Przeczytaj, żeby zrozumieć wagę tej instytucji.
Zasady zmieniły się po wojnach. Joel Seligman napisał „Transformację Wall Street” w 1982 r. Obejmuje on Komisję Papierów Wartościowych i Giełd (SEC). Obejmuje współczesne finanse przedsiębiorstw. SEC nie tylko się pojawiła. Ona ewoluowała. Zrozumienie tej ewolucji wyjaśnia, dlaczego dziś zasady są tak rygorystyczne.
Podstawowe teksty dla poważnych inwestorów
Nie można inwestować, opierając się wyłącznie na intuicji. Potrzebujesz układu współrzędnych.
William J. Baumol podjął próbę zastosowania teorii ekonomii do rynku w 1965 roku. *Giełda a efektywność gospodarcza. To ciekawe doświadczenie. Może się to wydawać przestarzałe. Jednak teoria pozostaje aktualna w niektórych aspektach. Zastanawia się, czy rynek faktycznie wycenia produkty prawidłowo.
Arthur Stone Dewing napisał klasyczne dzieło na temat polityki finansowej. Polityka finansowa korporacji (Polityka finansowa korporacji). Składał się z dwóch tomów. Wydanie piąte ukazało się w 1953 r. Jest przydatne w kontekście historycznym. Dostarcza statystyki. Prawdziwe liczby. Nie prognozy.
Hugh Bullock prześledził historię funduszy inwestycyjnych w 1959 r. Historia firm inwestycyjnych. Opowiada o ich rozwoju. Nie są nowe. Są po prostu starsi niż myślisz.
Vincent P. Carosso napisał książkę „Bankowość inwestycyjna w Ameryce” w 1970 r. Jest to praca obszerna. Obejmuje historię. Gracze. Transakcje. John W. Hazard i Milton Christie skondensowali słynne specjalne badanie SEC dotyczące rynków papierów wartościowych z 1964 r. Działalność inwestycyjna jest łatwa do odczytania. Jasno podsumowuje ustalenia.
Analiza i regulacja
Analiza to dyscyplina. On ma historię. Podstawą tej dyscypliny jest analiza bezpieczeństwa Grahama i Dodda. Wydanie piąte, pod redakcją Sidneya Cottle’a, Rogera F. Murraya i Franka E. Blocka, ukazało się w 1988 r. Położyło podwaliny pod dziedzinę analizy papierów wartościowych. Uczy jak patrzeć na równowagę. Nie tylko dla zysku. Na konstrukcji.
Jerome B. Cohen, Edward D. Zinbarg i Arthur Seikel napisali książkę „Analiza inwestycji i zarządzanie portfelem” (Analiza inwestycji i zarządzanie portfelem). Wydanie piąte ukazało się w roku 1987. Jest obszerne. Obejmuje zarządzanie portfelem. Mechanika dywersyfikacji.
Ale analiza jest bezużyteczna, jeśli prawo cię nie chroni. Richard W. Ginnings, Harold Marsh, Jr. i John C. Coffee, Jr. zredagowali rozporządzenie w sprawie papierów wartościowych. Wydanie 7 ukazało się w 1992 roku. Jest to podręcznik wiodący. Przygląda się ramom prawnym.
Louis Loss i Joel Seligman napisali rozporządzenie w sprawie papierów wartościowych. Trzecia edycja rozpoczęła się w 1989 roku. Jest aktualizowana o dodatki. Zawiera szczegółowe informacje na temat wszystkich aspektów przepisów federalnych Stanów Zjednoczonych. Obejmuje rynki. Zasady. Egzekwowanie prawa.
Te książki są stare. Niektóre z nich są starsze o kilkadziesiąt lat. Ale podstawowa mechanika się nie zmieniła. Zasady stały się bardziej rygorystyczne. Technologia stała się szybsza. Ryzyko jest realne. Przeczytaj je. Poznaj glebę, zanim po niej wejdziesz.




























