Clarissa Mansbridge kochała cienie. Przez prawie dwadzieścia lat pracowała za kulisami branży rozrywkowej w Brisbane w Australii. Zarządzała takimi gwiazdami jak Jason Derulo i Shengo Diana. Gasiła kryzysy. Tworzyła marki. A potem w 33 tygodniu ciąży urodził się jej syn, bez bicia serca.
Lekarze go uratowali. Ale miesiące spędzone na oddziale intensywnej terapii zmieniły wszystko.
Mansbridge musiała zmienić swój styl życia, aby poradzić sobie z komplikacjami po wyzdrowieniu syna. Zwróciła się ku narzędziom do generowania obrazów opartym na sztucznej inteligencji. Tak pojawiła się wirtualna postać o imieniu Mia Metaverse. Ten obraz został opisany jako „skromnie bogaty” i „miły”. Fani wczesnych gier The Sims rozpoznają w tym znajomy wygląd. Chodzi o tworzenie fabuł i projektowanie efektownych scenerii życia cyfrowego awatara.
Mansbridge (34 lata) zarabia obecnie około 6000 dolarów miesięcznie. Robi to poprzez współpracę z markami, a także opracowuje niestandardowe influencery AI dla innych firm. Wielu klientów podpisuje umowy o zachowaniu poufności (NDA), więc nie może ujawnić ich tożsamości. To jej najbardziej dochodowy rok, odkąd rozpoczęła tę podróż. Jednak czuje niepokój. Radykalna zmiana w sposobie, w jaki platformy traktują treści AI, może z dnia na dzień zniszczyć jej model biznesowy.
Unijne prawo dotyczące sztucznej inteligencji: tępe narzędzie
Rynek wirtualnych influencerów kwitnie. Obecna wycena rynkowa wynosi 14,5 miliarda dolarów. Przewiduje się, że do 2033 r. wzrośnie do 110,4 miliardów dolarów. Odpowiada to rocznej stopie wzrostu wynoszącej 33,6%. Marki podążają za modą: badanie Billion Dollar Boy wykazało, że 79% marketerów zwiększa wydatki na tworzenie treści z udziałem twórców AI.
Ale na horyzoncie widać burzę regulacyjną.
Od 2 sierpnia wchodzą w życie nowe przepisy UE AI Act. Wymagają, aby treści reklamowe generowane lub modyfikowane przy użyciu sztucznej inteligencji były wyraźnie oznaczone. Platforma TikTok również udoskonala swoje systemy wykrywania. Zmieniając układ kanałów informacyjnych, platforma przedkłada prawdziwych twórców treści nad syntetyczny spam.
Dla tych, którzy opierają swoje życie na „sztucznym wpływie”, efektem jest labirynt regulacyjny bez mapy.
Unijna ustawa o sztucznej inteligencji to pierwsze tego rodzaju kompleksowe ramy prawne. Ursula von der Leyen nazywa go „pierworodnym świata”. Jego celem jest wprowadzenie „godnej zaufania sztucznej inteligencji” w Europie. Artykuł 50 wymaga ujawniania informacji o plikach audio, obrazach, wideo i tekstach generowanych przez sztuczną inteligencję. Jest jednak zastrzeżenie. Jeżeli treść ma charakter artystyczny, twórczy, satyryczny lub fikcyjny, obowiązki dotyczące przejrzystości są ograniczone. Oznaczenia nie powinny psuć odbioru pracy.
Ta dwuznaczność pozostawia pole do interpretacji i nieporozumień.
„Czynnikiem przewodnim było: sztuczna inteligencja jest już dostępna i pojawia się coraz więcej treści generowanych przez sztuczną inteligencję, zatem poprawmy [umiejętność korzystania z sztucznej inteligencji] wśród obywateli UE” – mówi Kai Zenner, doradca ds. polityki cyfrowej. „ChatGPT dopiero się pojawiał… Posłowie do Parlamentu Europejskiego mieli niewielką wiedzę na temat tego, co dokładnie próbowaliśmy uregulować”.
Pułapki autorskie i algorytmiczne młoty
Więcej inicjatyw legislacyjnych można spodziewać się jeszcze w tym lub przyszłym roku. Zenner ostrzega, że zmusi to influencerów do ujawnienia pochodzenia i finansowania swoich projektów. Nie jest jasne, w jaki sposób zostanie to uregulowane poza art. 50.
Ryzyko leży w skrzyżowaniu wielu przepisów. Ustawa AI jest sprzeczna z przepisami dotyczącymi praw autorskich. Obowiązują standardy mediów audiowizualnych. Weszły w życie przepisy dotyczące ochrony konsumentów. Proponowana ustawa o uczciwości cyfrowej skupia się na taktykach internetowych wprowadzających użytkowników w błąd. Twórcy mogą znaleźć się w sytuacji, w której jedno prawo dopuszcza ich treści, a inne ich zabrania.
Platformy już zaczęły się rozpadać. W połowie lipca TikTok uruchomił system wykrywania spamu oparty na sztucznej inteligencji. Firma twierdzi, że taki spam wypiera oryginalnych twórców. System błyskawicznie identyfikuje treści syntetyczne i umożliwia użytkownikom filtrowanie materiałów AI. Pinterest i Meta (Facebook, Instagram, Threads) korzystają z podobnych protokołów, dodając tagi „AI Info” po wykryciu.
„Te same platformy, które wcześniej przyczyniły się do powstania większej ilości treści… teraz modyfikują swoje algorytmy, aby obniżyć [treść AI]” – wyjaśnia konsultant ds. mediów społecznościowych Matt Navarra. „Platformy rąbią zawartość AI młotem, gdy potrzebują skalpela”.
Problem z młotem? szkody uboczne. Do sieci dostają się także prawdziwi twórcy treści. Wykorzystali sztuczną inteligencję do poprawienia gramatyki lub drobnych zmian, ale nadal są karani.
Cena za widoczność
Lionel Metge zna cenę tego ryzyka. Pochodzący z Lyonu producent hiphopowy stworzył na początku tego roku Zairo, artystę reggaetonowego wykorzystującego sztuczną inteligencję. Widzi te zmiany na własne oczy. Nowe systemy wykrywania oznaczają posty AI natychmiast po ich opublikowaniu, szczególnie jeśli konto jest pozycjonowane jako dzieło cyfrowe.
Zairo Metge ma 23,8 tys. abonentów. Martwi się, że nowe zasady zniechęcą tę publiczność. Uznaje jednak potrzebę zmian. Realistyczne modele generacji wymagają realizmu w ujawnianiu informacji. Planuje położyć nacisk na jakość i spójność. Tylko w ten sposób można się teraz wyróżnić.
Rob Heywood, szef ochrony w Fanvue, widzi inną drogę. Platforma współpracowała z twórcami w zakresie standardów ujawniania informacji. Niektóre z nich kładą nacisk na przejrzystość. Tworzą unikalną treść, która jest dostępna tylko dla postaci AI. Przestają się ukrywać. Haywood zauważa, że TikTok jest odpowiedzią na falę syntetycznego spamu niskiej jakości. Platformy muszą chronić widoczność prawdziwych ludzi.
Przewidywalność sprzedaży
Mansbridge buduje portfolio, a nie tylko jedną postać. Ma nadzieję na wzajemną promocję swoich zdjęć. Docelowo muszą działać autonomicznie. Jej motywacja jest osobista. Chce stworzyć dziedzictwo dla swojego syna. Jeśli w przyszłości będzie potrzebował wsparcia finansowego, należy je zapewnić.
Jej strategią jest bezpieczeństwo poprzez przejrzystość. Dzięki niej Mia Metaverse stała się rozpoznawalna, a jednocześnie inspirująca. Czysty łupek. Żadnych skandali. Żadnej polityki. Nie ma żadnych zastrzeżeń moralnych, które mogłyby zakłócić obraz. Na rynku wymagającym ujawniania informacji przewidywalność staje się atutem. W pełni kontrolowane postacie AI mogą stać się bardziej wartościowe, ponieważ nie powodują wstydu dla marek.
Nie wszyscy postrzegają regulacje jako zagrożenie.
Wim Tilkin to 60-letni belgijski animator. Stworzył PuppyBerry Mousy, mysz AI noszącą szalik. Wszystko zaczęło się od ręcznego namalowania pięciosekundowego klipu. Przepuścił go przez sztuczną inteligencję i dodał muzykę. Klip miał trzy miliony wyświetleń.
Mousy ma obecnie 236 tys. obserwujących na Instagramie i 68,3 tys. na Facebooku. W ciągu ostatnich pięciu miesięcy wzrost gospodarczy gwałtownie przyspieszył. Publiczność składa się głównie z kobiet po 50. roku życia w USA i Wielkiej Brytanii. Tilkin otrzymuje wiadomości od samotnych lub chorych osób. Znajdują pocieszenie w tańcu Myszy.
„Mousy to przede wszystkim miękkość i wygoda w zabieganym świecie” – mówi Tilkin. „Cieszę się, że to połączenie przynosi radość”.
Widział już przejście z 2D na 3D. Postrzega sztuczną inteligencję jako kolejne narzędzie. Więcej możliwości kreatywnego głosu. Więcej możliwości wyboru. Najważniejszym pytaniem dla niego jest to, czy regulacje będą chronić opowiadanie historii, czy upraszczają je do płaskiego formatu. Jeśli to uprości, Mysz może zgubić się w hałasie. A może stanie się jedynym głosem, który brzmi jak ludzkie serce.





























